From: "Iwon(K)a" <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
> 26.10.2007, Iwon(K)a <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl> napisał(a)
>
> > ale my nie o tym. my o tym, ze jednen pije jedno a drugi inne, i nie
wywoluje
> > to cierpienia.:)
>
> Odmówienie napicia się z gospodarzem, do tej pory uchodzi za afront.
widac u Ciebie. u mnie nie. (to wrecz, jakies usilne namawianie, albo tenze
argument w moim domu "polskim" a teraz "tutejszym" uchodzi(l) za brak
wychowania- ale jak sie jest doroslym to znajomych sie juz wybiera, i
takich "burakow" w moim towarzystwie nie ma)
> Moze to powodowac cierpienie w postaci "krzywych klusek".
mi to sie nawet kury lepiej niosa, i krowy mleka wiecej daja....:)
i.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Patka" <e_patka op.pl>
Subject: Re: Dziecko nie chce chodzic do szkoly.
Użytkownik "Lolalny Lemur" napisał w wiadomości
> EOT. Nie mam zamiaru dalej tłumaczyć rzeczy dla mnie zupełnie
> podstawowych.
To po co zabieralas glos?
Dysksja polega m.in.
na wymianie pogladow oczywistych dla kazdej ze stron.
Patka
From: Lukasz Kozicki <ROT13yxbmvpxv vg.cy.invalid>
Subject: Re: Dziecko nie chce chodzic do szkoly.
Patka napisał/wrote dnia/on 2007-10-26 14:52:
> Dysksja polega m.in.
> na wymianie pogladow oczywistych dla kazdej ze stron.
Nie dla wszystkich. Dla niektórych pewne sprawy są
"oczywistą oczywistością" i nie podejmują na ich temat
dyskusji, a tym bardziej nie odpowiadają na pytanie
"dlaczego?"... ;->>>
Pozdr,
--
ŁK
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam_o2.pl>
Subject: Re: Dziecko nie chce chodzic do szkoly.
Lukasz Kozicki pisze:
> Patka napisał/wrote dnia/on 2007-10-26 14:52:
>
>> Dysksja polega m.in.
>> na wymianie pogladow oczywistych dla kazdej ze stron.
>
> Nie dla wszystkich. Dla niektórych pewne sprawy są
> "oczywistą oczywistością" i nie podejmują na ich temat
> dyskusji,
Właśnie. Dla mnie pewne rzeczy są chore i tyle.
> a tym bardziej nie odpowiadają na pytanie
> "dlaczego?"... ;->>>
Odpowiedziałam. Trzeba było wcześniej czytać. Teraz sobie poszukaj.
LL
--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*
From: Piotr Majkowski <w_kosmos galaktyka.com.invalid>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
26.10.2007, Iwon(K)a <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl> napisał(a)
>> Odmówienie napicia się z gospodarzem, do tej pory uchodzi za afront.
>
>
> widac u Ciebie. u mnie nie. (to wrecz, jakies usilne namawianie, albo tenze
> argument w moim domu "polskim" a teraz "tutejszym" uchodzi(l) za brak
> wychowania- ale jak sie jest doroslym to znajomych sie juz wybiera, i
> takich "burakow" w moim towarzystwie nie ma)
Nie napisałem, że u mnie.
Oczywiście zaraz poszłaś "za ciosem" i nawyzywałas moich znajomych od
buraków. To jest oczywiście w porządku. Hmm.
>> Moze to powodowac cierpienie w postaci "krzywych klusek".
>
>
> mi to sie nawet kury lepiej niosa, i krowy mleka wiecej daja....:)
To bardzo się cieszę, lecz nie znam się na gospodarstwie rolnym.
Jestem z miasta.
--
_ Piotr Majkowski
}<_(> Magda 8 lat, Marcin 5 lat
http://msk-system.pl/majkowscy
From: =?iso-8859-2?Q?El=BFbieta?= <waruga_e o2.peel>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Dnia Thu, 25 Oct 2007 12:43:16 +0200, MONI|<A napisał(a):
> Jak nie alkohol to co
> nadaje sie na prezent dla ojca dziecka?
Ale dlaczego prezent dla ojca?? Przychodzi się w celu obejrzenia maluszka i
to jemu przynosi się prezent. Rodzicom można np. wręczyć kartkę z
gratulacjami.
--
Elżbieta
From: "dodo" <mamadodo poczta.onet.pl>
Subject: Re: Zajęcia dodatkowe w przedszkolu
Użytkownik "Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> napisał w
wiadomości news:ffqsc7$bt4$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Witam,
>
> Wkurzyłam sie niemożebnie na swoje przedszkole, Michał po dość długiej
> chorobie wrócił do przedszkola i sie okazało, że dzieciaki mają tańce,
> które są oczywiście dodatkowo płatne. 75% dzieci poszło tańcować, a
> Michałowi przedszkolanka powiedziała (serio) mama nie zapłaciła i Cię nie
> zapisała. Dziecko zdruzgotane, zaryczane itd. Oczywiście zapisałam,
> zapłaciłam, ale jak się przygotować do rzeczowej rozmowy z panią Dyrektor,
> żeby nie robiła takich numerów 4-latkowi, bo naprawdę IMO nic by się nie
> stało, gdyby poszedł na te jedne zajęcia, nawet jeśli mnie za to nie
> skasowali.
U mnie było raz podobnie: Michał był chory i nie wiedziałam że będą zajęcia
z ceramiki ( tak jeden jedyny raz przed Świetami ) Przy spotkaniu Wigilijnym
wszystkie dzieci miały takie drobiazgi małe które wtedy zrobiły a panie
organizatorki im to wykończyły szkliwem i wypaliły. Widziałam że było
Michałowi smutno że nie ma dla mnie prezentu.
Jak potem dopytałam pań to okazało się że nawet dostał kawałek gliny zeby
nie siedzieć w kącie, ale juz nie wzięły jego pracy do wykończenia. bYłam
trochę zła, zwłaszcza że Michał zawsze korzystał z wszystkich dodatkowych
zajęć w przedszkolu więc nie było mowy że nie zapłace. Powiedziałam potem
pani żeby następnym razem zapisywała Michała na wszrelki wypadek a ja potem
ureguluję płatności.
pzdr.
Dominika
From: Piotr Majkowski <w_kosmos galaktyka.com.invalid>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
26.10.2007, Qrczak <qrka_antyspam gazeta.pl> napisał(a)
>>
>> IMO picie z karafki jest bardzo drobnomieszczańskie.
>
> IMO lepiej pić z kieliszka.
Ale bez "trykania się".
;)
--
_ Piotr Majkowski
}<_(> Magda 8 lat, Marcin 5 lat
http://msk-system.pl/majkowscy
From: =?iso-8859-2?Q?El=BFbieta?= <waruga_e o2.peel>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Dnia Thu, 25 Oct 2007 12:56:48 +0200, ulast napisał(a):
> My czasem jesteśmy obdarowywani alkoholem i zalega on w lodówce.
> Jedna flaszka wina wala mnie się tam od świąt wielkanocnych.
Nam butelki nkt na szczęście nie przyniósł. Za to kiedyś dostałam kieliszki
służyły jako wazoniki, łapacze kurzu aż wreszcie wyrzuciłam.
--
Elżbieta
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: Sklepik w szkole
Użytkownik "Piotr Majkowski" <w_kosmos galaktyka.com.invalid> napisał w
wiadomości news:ffsl74$o1j$1 news.onet.pl...
>>> Ale maiłaem problem z "kolezeńskimi" co dawali Magdzie słodycze. Dopiero
>>> rozmowa na zebraniu połozyła kres rozdawnictwu kalorii.
>> Naprawdę musisz poruszać taką sprawę aż na zebraniu, zamiast po prostu
>> nauczyć dziecka mówienia "nie, dziękuję" przy jednoczesnym wytłumaczeniu,
>> dlaczego nie powinno jeść słodyczy? Przecież problem nie leży w tym, że
>> ktoś
>> częstuje, tylko w tym, że Twoje dziecko bierze.
> Dzieci są tylko dziećmi. Przyznaja rację i robią swoje.
Jak więc "wymogłeś" na cudzych dzieciach (bo rozumiem, że taki był cel
spotkania na zebraniu z rodzicami), by nie częstowały Twojego cukierkami,
skoro nie potrafisz "wymóc" na swoim dziecku zakazu przyjmowania słodyczy?
> Talenty wychowawcze są dobre na papierze, zycie bolesnie je
> weryfikuje.
Ale to Twój problem, jeśli nie potrafisz wychować swego dziecka.
Nie rozumiem tylko dlaczego określonych zachowań wymagasz od innych (tu:
zakaz częstowania przez dzieci słodyczami Twego dziecka), swoje zwalaniając
z tego obowiązku.
JW
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur napisał(a):
> Ilość procentów.
No ale co w związku z tym?
> Nie oceniam Twojego ojca, ale u mnie picie mocnego alkoholu odbywa się
> wyłącznie przy szczególnych okazjach.
No widzisz, a w mojej rodzinie nie. Alkohol niekoniecznie musi wiązać się z
celebrą. I uwierz - nikt nie jest alkoholikiem :)
> BTW jak można lubić koniak? Buuueh :/
Też nie wiem. Dla mnie to koszmar. Podobnie jak whisky zresztą.
> Jak małżonka popija wódkę w połogu to IMHO nadaje się do leczenia.
Jeśli popija wódkę karmiąc piersią, to fakt.
Jeśli wypije kieliszek koniaku nie karmiąc - to nic w tym złego.
Jeśli wypije lampkę szampana/wina karmiąc - to nic w tym złego.
>> Skąd taki czarny scenariusz? Przecież alkohol pić można także w
>> umiarkowanych ilościach i w sposób kulturalny, a nie od razu się
>> upadlać.
> Ależ kto mówi o upadlaniu.
Skoro piszesz "pijany tatuś", "pijane towarzystwo" ...
JW
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur napisał(a):
> Dla mnie picie czystej dla samego picia czystej to totalna porażka.
Bo nie znasz widocznie smaku naprawdę dobrej wódki :)
> Wódzi? Koniaczku? Wybacz, ale przypuszczam, że wątpię. Jak się flaszkę
> otwiera to nie po to, żeby jeden kieliszeczek wypić.
No i właśnie skąd u Ciebie takie dziwne stereotypy?
W moich rodziców koniak stoi miesiącami. Podobnie inne tego typu alkohole.
U nas z reguły pije się wino do niektórych obiadów czy kolacji, ale też
jedna butelka stoi otwarta przez dłuższy czas (za długo nie może, bo
wietrzeje mimo korka). Nie mamy potrzeby wypijania wszystkiego na raz.
Wyjątkiem jest piwo z przyczyn oczywistych.
JW
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Piotr Majkowski napisał(a):
> 26.10.2007, Iwon(K)a <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl> napisał(a)
>
>>> Odmówienie napicia się z gospodarzem, do tej pory uchodzi za afront.
>>
>>
>> widac u Ciebie. u mnie nie. (to wrecz, jakies usilne namawianie,
>> albo tenze argument w moim domu "polskim" a teraz "tutejszym"
>> uchodzi(l) za brak wychowania- ale jak sie jest doroslym to
>> znajomych sie juz wybiera, i takich "burakow" w moim towarzystwie
>> nie ma)
> Nie napisałem, że u mnie.
Ale można tak gdybać, skoro przytaczasz takie przykłady.
> Oczywiście zaraz poszłaś "za ciosem" i nawyzywałas moich znajomych od
> buraków.
Twoich? Nawyzywała? Napisała jedynie, że jak się jest dorosłym, to się
znajomych wybiera, a w jej towarzystwie nie ma buraków, którzy usilnie
namawiają do picia i obrażają się w przypadku odmowy. Gdzie tu mowa o Twoich
znajomych?
JW
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Lolalny Lemur napisał(a):
> U jednego wywołuje, u drugiego nie. Jakby mój szanowny popijał Malibu
> a ja nie mogłabym sobie drineczka zrobić to chyba bym go razem z tą
> otwartą butlą przez okno szastnęła ;)
Nigdy nie rozumiałam takiej postawy. Podobnie jak sytuacji, gdy ludzie
zabraniają swoim partnerom wychodzić z domu (np. do znajomych), tylko
dlatego, że sami nie mogą, ponieważ np. muszą zostać z dzieckiem albo są
chorzy albo mają kupę pracy do nadrobienia.
> Mi się flaszka kojarzy z wódką. Wina, likiery i inne kupuję w
> butelkach a nie we flaszkach.
Rany, przecież flaszka to jedynie synonim butelki! Flaszkę wina czy
butelczynę wódki też można kupić. A że Tobie akurat kojarzy się na odwrót,
to ... trudno :)
JW
From: "ulast" <ulkast poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Elżbieta" <waruga_e o2.peel> napisał w wiadomości
news:1t887vpzpykwa$.ymsmvlfk5mgd.dlg 40tude.net...
> Nam butelki nkt na szczęście nie przyniósł. Za to kiedyś dostałam kieliszki
> służyły jako wazoniki, łapacze kurzu aż wreszcie wyrzuciłam.
My się jeszcze kieliszków nie dorobiliśmy.
Ale dostałam dwa kufle do piwa od siostry - trzymam w nich przybory do paznokci
;-)...i inne gumki do włosów...
Pozdrawiam
--
Ula (ulast)
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3714167
From: "ulast" <ulkast poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Piotr Majkowski" <w_kosmos galaktyka.com.invalid> napisał w
wiadomości news:ffslvf$qvv$1 news.onet.pl...
> Odmówienie napicia się z gospodarzem, do tej pory uchodzi za afront.
" Nooo ssoooo z teściem siem nie naaaapijeeszsssszsss!!!"...;-)
--
Ula (ulast)
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3714167
From: "ulast" <ulkast poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu> napisał w wiadomości
news:fft53d$1b1f$1 news.mm.pl...
> Nigdy nie rozumiałam takiej postawy. Podobnie jak sytuacji, gdy ludzie
> zabraniają swoim partnerom wychodzić z domu (np. do znajomych), tylko
> dlatego, że sami nie mogą, ponieważ np. muszą zostać z dzieckiem albo są
> chorzy albo mają kupę pracy do nadrobienia.
Nawet gdyby tatuś co wieczór wychodził z kolegami na pifko,a mama zostawała w
domciu z dziećmi? ;-)
Pozdrawiam
--
Ula (ulast)
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3714167
From: M&C <cyprian30CIACH CIACHCIACHinteria.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
ulast pisze:
>> Odmówienie napicia się z gospodarzem, do tej pory uchodzi za afront.
>
> " Nooo ssoooo z teściem siem nie naaaapijeeszsssszsss!!!"...;-)
>
Przypomniało mi się wesele kuzynki. Wujkowie koniecznie "musieli" napić
sie z moim przyszłym mężem. Na szczęście mieliśmy wsparcie moich
rodziców :-)
Marzena
--
Robótki Marzeny
http://fanturia.googlepages.com/home
From: "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Użytkownik "ulast" <ulkast poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ffthbd$km3$3 nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Jagna W." <wilcza_jagoda onet.eu> napisał w wiadomości
> news:fft53d$1b1f$1 news.mm.pl...
>
>> Nigdy nie rozumiałam takiej postawy. Podobnie jak sytuacji, gdy ludzie
>> zabraniają swoim partnerom wychodzić z domu (np. do znajomych), tylko
>> dlatego, że sami nie mogą, ponieważ np. muszą zostać z dzieckiem albo są
>> chorzy albo mają kupę pracy do nadrobienia.
>
> Nawet gdyby tatuś co wieczór wychodził z kolegami na pifko,a mama
> zostawała w
> domciu z dziećmi? ;-)
Ale przecież nie o takiej sytuacji mowa :)
Z kolei nie widzę niczego zdrożnego, gdy tatuś sobie raz na ruski rok na to
pifffko wyjdzie, choć mamusia akurat nie może. Względnie odwrotnie, żeby nie
było, że tatusiów tylko bronię.
JW
From: "Iwon(K)a" <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
> Nie napisałem, że u mnie.
to na jakiej podstwie piszesz?
> Oczywiście zaraz poszłaś "za ciosem" i nawyzywałas moich znajomych od
> buraków. To jest oczywiście w porządku. Hmm.
to juz Twoje, daleko w buraki, idace wnioski, ktore nie sa w porzadku.
> > mi to sie nawet kury lepiej niosa, i krowy mleka wiecej daja....:)
>
> To bardzo się cieszę, lecz nie znam się na gospodarstwie rolnym.
> Jestem z miasta.
ja tez z miasta. ale jak ufo przeleci, to ponoc tak sie dzieje.
i.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam.o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Jagna W. pisze:
>> Ilość procentów.
>
> No ale co w związku z tym?
Wycięłaś drugie zdanie. Odpowiadało na Twoje pytanie.
>> Jak małżonka popija wódkę w połogu to IMHO nadaje się do leczenia.
>
> Jeśli popija wódkę karmiąc piersią, to fakt.
> Jeśli wypije kieliszek koniaku nie karmiąc - to nic w tym złego.
Połóg to jest taki okres, w którym organizm dochodzi do normalności po
ogromnym wysiłku. I - jak dla mnie - piecie w tym momencie mocnego
alkoholu jest co najmniej ryzykowne.
> Jeśli wypije lampkę szampana/wina karmiąc - to nic w tym złego.
Opinie są podzielone. Ostatnio lekarze mówią, że owszem - jest to coś złego.
>>> Skąd taki czarny scenariusz? Przecież alkohol pić można także w
>>> umiarkowanych ilościach i w sposób kulturalny, a nie od razu się
>>> upadlać.
>
>> Ależ kto mówi o upadlaniu.
>
> Skoro piszesz "pijany tatuś", "pijane towarzystwo" ...
Owszem. Bo o trzeźwości po dwóch kieliszkach mówić nie można. Wbrew
temu, co się niektórym kierowcom wydaje.
LL
--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam.o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Iwon(K)a pisze:
>>> ale ja Ci probuje wytlumaczyc, ze posiadanie flaszki u jednego, nie
> wywoluje
>>> cierpnienia u drugiego.
>> U jednego wywołuje, u drugiego nie. Jakby mój szanowny popijał Malibu a
>> ja nie mogłabym sobie drineczka zrobić to chyba bym go razem z tą
>> otwartą butlą przez okno szastnęła ;)
>
> to Ty. mnie to zupelnie nie rusza. i o to mi chodzi.
Rozumiem. Ale tę panią, do której się idzie z wizytą może ruszać, nie? A
rozmawiamy o tym, co się powinno przynieść a co by było niestosowne.
Jeżeli czekoladki zostały uznane za "be" bo być może nie będzie mogła
zjeść, to dlaczego alkohol ma być "cacy"?
>>> znow jakies masz dziwne zalozenia.
>>> jak nie flaszka to juz trzebba do dna, a jak jednem pije, to drugi
> placzej.
>>> ej, no co Ty!!!
>> Wydaje Ci sie to mało prawdopodobne?
>
> kazdy sadzi wedlug siebie. U mnie "flaszki" nie oproznia sie do dna. a jak sie
> pije, to nie konczy sie pod stolem.
U mnie też się kończy pod stołem. Ale stan nietrzeźwości jak dla mnie
zaczyna się dużo wcześniej niż po opróżnieniu całej flaszki.
> i znow, kazdy widac ma wlasne doswiadczenia. ja mam te "mniej pijace". I da
> sie. nie jestem w tym odosobniona. impreza moze sie udac nawet bez alkoholu.
>
>>> nie
>>> mysl swoimi stereotypami. powaznie.
>> No to żeś mi dowaliła...
>
>
> ale jestem super! ...
Kude, no! ;)
>>>> Staś zdrów aż miło, więc wnioskuję, że ani mi
>>>> ani jemu nie zaszkodziło.
>>> ale argument:>>>>
>> To nie jest argument. Argument byłby jakbym napisała "nikomu nie
>> szkodzi, bo mój Staś... etc.". A ja piszę tylko, że nam nie zaszkodziło
>> a nie, że ogólnie nie szkodzi.
>
> czyli bez znaczenia jest to co piszesz...
Tak se klepię.
>>> lampka wina u karmiacej tez nie zaszkodzi pewnie maluchowi,
>>> wiec o co teraz tym bardziej Ci biega....
>> Wina tak. Lampka też.
>
>
> czyli jesli ktos przyniesie flaszke szampana to juz mozna sie napic wspolnie?
Szampana to jest butelka a nie flaszka to raz. Dwa - pół kieliszka -
jeśli i mama i dziecko (karmione) czują się ok - _wydaje_mi_sie_ , że
tak. Trzy - mowa była o koniaku i wódce a nie o szampanie.
>>> ja zupelnei nie. Moze dlatego flaszka nie kojarzy mi sie z pijakiem pod
> stolem.
>> Mi się flaszka kojarzy z wódką. Wina, likiery i inne kupuję w butelkach
>> a nie we flaszkach. A z wódką kojarzy mi się stan upojenia alkoholowego.
>
> no i nawet jesli Ci sie kojarzy z flaszka, to zupelnie mnie mierzi skojarzenie
> z wodka-i upojeniem.
>
>>> a moze i pojde, juz mam bilety do Krakowa :)))
>> A czemu nie do Warszawy?
>
> bo ja nie z Warszawy :)
No, a ja nie z Krakowa niestety :(
Szkoda.
LL
--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam.o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Jagna W. pisze:
>> U jednego wywołuje, u drugiego nie. Jakby mój szanowny popijał Malibu
>> a ja nie mogłabym sobie drineczka zrobić to chyba bym go razem z tą
>> otwartą butlą przez okno szastnęła ;)
>
> Nigdy nie rozumiałam takiej postawy. Podobnie jak sytuacji, gdy ludzie
> zabraniają swoim partnerom wychodzić z domu (np. do znajomych), tylko
> dlatego, że sami nie mogą, ponieważ np. muszą zostać z dzieckiem albo są
> chorzy albo mają kupę pracy do nadrobienia.
Ale nikt Ci nie każe rozumieć. Po prostu przyjmij do wiadomości, że
niektórzy tak mają. I ta pani z tym niemowlakiem też może tak mieć.
>> Mi się flaszka kojarzy z wódką. Wina, likiery i inne kupuję w
>> butelkach a nie we flaszkach.
>
> Rany, przecież flaszka to jedynie synonim butelki! Flaszkę wina czy
> butelczynę wódki też można kupić. A że Tobie akurat kojarzy się na
> odwrót, to ... trudno :)
Jak się okazało miałam rację, bo mowa była o trunkach zdecydowanie
bardziej procentowych niż wino.
LL
--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*
From: Lolalny Lemur <shure1 nospam.o2.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Jagna W. pisze:
>> Dla mnie picie czystej dla samego picia czystej to totalna porażka.
>
> Bo nie znasz widocznie smaku naprawdę dobrej wódki :)
Znasz. Niczego to nie zmienia.
>> Wódzi? Koniaczku? Wybacz, ale przypuszczam, że wątpię. Jak się flaszkę
>> otwiera to nie po to, żeby jeden kieliszeczek wypić.
>
> No i właśnie skąd u Ciebie takie dziwne stereotypy?
> W moich rodziców koniak stoi miesiącami. Podobnie inne tego typu alkohole.
No widzisz. A u moich w ogóle nie stoi. Ba. Nawet się go nie kupuje.
> U nas z reguły pije się wino do niektórych obiadów czy kolacji, ale też
> jedna butelka stoi otwarta przez dłuższy czas (za długo nie może, bo
> wietrzeje mimo korka).
A u nas nie pija się alkoholu poza dużymi spotkaniami rodzinnymi czyli
powiedzmy 5-6 razy do roku. Wyjątek dla piwa - mąż popija czasem
wieczorami, ale nie zostawia otwartych butelek w lodówce.
LL
--
*Lemury porozumiewaja sie za pomoca roznych
dzwiekow - niektore przypominaja odglosy
wielorybow i policyjna syrene, inne,
jak u lemura wari, smiech szalenca.*
From: =?iso-8859-2?Q?El=BFbieta?= <waruga_e o2.peel>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
Dnia Sat, 27 Oct 2007 19:43:47 +0200, Lolalny Lemur napisał(a):
> U mnie też się kończy pod stołem.
Czy a by na pewno tak miało być napisane??
--
Elżbieta
From: "Iwon(K)a" <iwonek69WYTNIJTO poczta.onet.pl>
Subject: Re: pierwsza wizyta uniemowlaka?!
> > to Ty. mnie to zupelnie nie rusza. i o to mi chodzi.
>
> Rozumiem. Ale tę panią, do której się idzie z wizytą może ruszać, nie? A
> rozmawiamy o tym, co się powinno przynieść a co by było niestosowne.
> Jeżeli czekoladki zostały uznane za "be" bo być może nie będzie mogła
> zjeść, to dlaczego alkohol ma być "cacy"?
podwatku z czekoladkami nie czytalam. do do alkoholu to jak wiesz- skoro jest
przyzwolenie na picie w ciazy,to czemu nie ma jak juz sie karmi. A nawet jesli
i czekoladki i alkohol jest "be" to - albo leza i czekaja na swoj czas, albo
mama patrzy jak tata je konsumuje.
> > pije, to nie konczy sie pod stolem.
>
> U mnie też się kończy pod stołem. Ale stan nietrzeźwości jak dla mnie
> zaczyna się dużo wcześniej niż po opróżnieniu całej flaszki.
ja mam szum w glowie po cukierkach z alkoholem, wiec pijaca to ja malo jestem.
reszta mojego towrzystwa tez umiarkowanie pijacy sa. problemy, ktore opisujesz
malo mnie w ogole dotycza.
> >> No to żeś mi dowaliła...
> >
> >
> > ale jestem super! ...
>
> Kude, no! ;)
kurde, wiem :)
> > czyli bez znaczenia jest to co piszesz...
>
> Tak se klepię.
kurde, wiem :)
> > czyli jesli ktos przyniesie flaszke szampana to juz mozna sie napic
wspolnie?
>
> Szampana to jest butelka a nie flaszka to raz.
kwestia chyba rejonu, ale klocic sie nie bede. bo bym Ci musiala znow
dowalic ;)
> Dwa - pół kieliszka -
> jeśli i mama i dziecko (karmione) czują się ok - _wydaje_mi_sie_ , że
> tak.
czyli jednak alkohol ok.
>Trzy - mowa była o koniaku i wódce a nie o szampanie.
byla mowa o alkoholu, potem dopiero i te flaszki, i te zawartosci sie pojawily.
> >>> a moze i pojde, juz mam bilety do Krakowa :)))
> >> A czemu nie do Warszawy?
> >
> > bo ja nie z Warszawy :)
>
> No, a ja nie z Krakowa niestety :(
a ja tak!!!!!, juhuuuuu :))
> Szkoda.
zawsze sie przeniesc mozna :)
i.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl