Sklep z kosmetykami


From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?Cz=B3owiek_wiary_[by=B3o?= o pseudonaukowych bzdurach]
Dnia Fri, 26 Oct 2007 21:45:17 +0200, Maciej Woźniak napisał(a):

>> Nie :) Nie wyliczam prawdopodobieństw. Szacuję je :)
> Bardzoś dowcipny. A w jaki sposób je szacujesz?
> Jak prosiłem, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii,
> jak szacujesz prawdopodobieństwo dla zdania
> godlowskiego.
Szacuję na podstawie życiowego bagażu obserwacji.
>
>>>Ale one na pewno są nieprawdopodobne...
>>> jak w to nie wierzyć?
>> To pytanie nie do mnie. Nie znam sie na aktach wiary :)
> Może nie powinieneś się zatem o wierze wypowiadać?
Niby dlaczego? "nie znam się na aktach wiary" to nic innego jak "nie umiem
się przekonać/zmusić do stosowania się do metody/teorii/poglądu czy czegoś
takiego jeśli uprzednio tego nie przetestuję czy oszacuję
prawdopodobieństwo/skuteczność". Nie widzę powodu by niezdolność do np.
chodzenia miała skutkować niezdolnością do bycia szewcem :)
>
>>> Co zaś do wiary w owe niedowodliwe z
>>> definicji, to nie wiem, czy zauważyłeś, ale do niedowodliwych z
>>> definicji zaliczają się wszystkie matematyczne aksjomaty, i że
>>> zanim się udowodni JAKIEKOLWIEK matematyczne twierdzenie,
>>> trzeba najpierw uwierzyć w coś niedowodliwego z definicji.
>>> Wniosek, chyba, że to wierzenie w takie niedowodliwe z
>>> definicji rzeczy nie jest wcale takie głupie, co?
>> Matematyka jest dziedziną do której nie stosuje się metody wiary ani
>> metody
>> wiedzy.
> Jak oszacowałeś prawdopodobieństwo, że się ich do niej
> nie stosuje?
Jak zwykle, na oko.
> I, tak w ogóle, co to jest "metoda wiary" i co to jest
> "metoda wiedzy"?
Wytłumaczyłem ci w innym poście. Ale mogę w skrócie powtórzyć. Metoda wiary
polega na tym że postepujemy zgodnie z bezkrytycznie a arbitralnie
przyjętym blokiem wiedzy.
Metoda wiedzy polega na tym ze proponowany do przyjęcia blok wiedzy
najpierw testujemy, potem dopiero opieramy na nim swoje działanie.

>
>> Zauważ - mówi się "zakładamy że [tu aksjomat]" a nie "wierzymy że".
>> Znasz się na logice formalnej więc z łatwoscią zrozumiesz o co mi chodzi
>> :)
>> a IMO chodzi o to że sformułowanie "zakładać że" jest trybem
>> przypuszczającym. Czyli inaczej, znaczy to tyle co: Jeśli [aksjomat] jest
>> prawdziwy, to itd...
>
> A Ty się za to nie znasz na logice formalnej (jak pamiętamy, nie znasz
> nawet podstawowych symboli)
Za to znam się na logice :)
> Nie ma żadnego "jeśli aksjomat jest prawdziwy". A jak zwał, nie ma
> znaczenia.
Otóż to. Może się mało przecyzyjnie wyraziłem. Z całą pewnością taki znawca
logiki formalnej lepiej by to ujął :)
>Aksjomat się przyjmuje za bezwzględną, 100% prawdę - bez
> dowodu. Można to nazywać, jak się chce, ale sprowadza się to
> do dokładnie tego samego, co akt wiary (choć, oczywiście,
> dzięki odpowiedniemu nazewnictwu takim, jak Ty łatwo uwierzyć,
> że to coś zupełnie innego).
Dziwny dosyć ten bezosobowy tryb "przyjmuje się" Nie znam żadnego Sięła.
Mam nadzieję że tylko tak ci się powiedziało niechcący, a naprawdę chciałeś
powiedzieć "ja przyjmuję" :) No i dalej to samo: "sprowadza się", fee. Mnie
osobiście jakoś się nie sprowadza :)
>
> A na zadane pytania, oczywiście, nie odpowiadasz.
Ależ odpowiadam, tyle że niezupełnie po twojej myśli.

> Dobra, przypuszczałem, że nic z tego nie będzie, i miałem
> rację.
Jak wolisz. Miło sie gadało :)
--
Jacek


From: "kamalay" <kamalayWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
> Dnia 25 Oct 2007 20:26:22 +0200, kamalay napisał(a):
>
> > Wystarczy, że stosują tę samą metodę - wiarę.
>
> Stosujesz starą złodziejską metodę - biegniesz przodem z fantem za pazuchą
> krzycząc głośno "łapaj złodzieja" :)
> Żeby cię wyrównać, zapytam cię o dwie rzeczy:
> 1. jakiej definicji słowa "wiara" używasz" ?
> 2. jakie to cechy wspólne ateistów przekonały cię że stosują metodę
> mieszczącą się w opisanym przez ciebie znaczeniu słowa "wiara"?
> --
> Jacek

Na szczęście, nie musiałem brać udziału w dyskusji.
Już inni ci wykazali, że masz wygórowane mniemanie
o sobie. A jesteś poprostu tylko "wierzącym inaczej"
i nie masz powodu do nadymania się!

k.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: PROSZE ZROBCIE MI TO ZADANIE !!!!!!!! JA NIC NIE KAPUJE A MAM GOŁĄ 1 Z FIZY :(
"H.D." <hdot vp.pl> wrote:

>Użytkownik "Jacek Szaniawski" napisał
>> >>
>> >> . moj wniosek jest taki
>> >> - nie trzeba wszystkich katowac nauka, bo po piewsze jej uzytecznosc
>> >> jest dla przecietnego czlowieka niewielka, a po za tym wielu ludzi
>> >> jest za glupich zeby ja zrozumiec. po co ich stresowac?
>> >
>>
>> moj postulat jest pozytywny, a nie negatywny. pamietam ze szkoly
>> kolege, ktory nie byl w stanie nauczyc sie matematyki, ale z historii
>> brylowal (ja akurat mialem odwrotnie). wiec "glupi" to jest taki skrot
>> myslowy - niezdolny do nauczenia sie nauk scislych. z fizyki czy
>> chemii to tez nie byl orzel. po co go katowac ta matematyka, ktorej on
>> i tak sie nie nauczy, a juz z pewnoscia nigdy na tyle zeby ja sam
>> umial zastosowac, czyli zawsze bedzie dla niego bezuzyteczna
>
>No ja ten cytat zrozumialem calkiem inaczej. :-)
>( Celowo go tu przytaczam aby mozna sprawdzic.)
>
>Jezeli, ktos jest dobry z geografii, geologii , biologii itp to nie musi
>byc geniuszem z matematyki, fizyki ale ci wszyscy
>na swoj sposob podchodza do nauki z "szacunkiem".

jezeli powyzsze jest cytatem to nie ze mnie. generalnie powyzsze
dyscypliny sa naukami scislymi. choc jak na moj gust geografia jest za
badzo opisowa a za malo analityczna, to jednak jest to nauka scisla. a
juz geologia jest scisla jak cholera

>W przytoczonym cytacie ja jednak widze branie w obrone tych
> co dla spoleczenstwa nie chca nic zrobic ( sa malo przydatni)
>ale daje sie im wladze ( prawo do decydowania co maja robic inni
>w tym ci co podchodza do wiedzy i nauki z "szacunkiem) :-)

a ja tego nie widze. chodzi mi np. o to, ze smieciarz nie musi sie
znac na calkowaniu. a jest to zajecie cholernie spolecznie uzyteczne,
znacznie bardziej niz jakis sciemniacz, specjalista od tworzennia
prezentacji w powerpoint.

>Dlatego uwazam, ze mozna i nalezy wymagac od nich
>podstawowej wiedzy matematycznej i fizycznej
>( aby byli w stanie policzyc budzet czy sily na zamiary)

jezeli podstawowa wiedza matematyczna to arytmetyka, to zgoda.

>Jezeli tego nie potrafia
>( nauczyc sie czegokolwiek - niekoniecznie matematyki czy fizyki)
>to nadaja sie tylko do prac prostych :-)
>( oczywiscie nie uwlaczajacych godnosci ) :-)

wiekszosc prac to prace proste. zeby wypisac fakture nie trzeba sie
uczyc kwantowej teorii pola

>Czy swiadectwa szkolne podlegaja ochronie danych osobowych ?
>Dlaczego? Dlaczego nie wolno ich pokazac przy kandydatach do Sejmu? :-)

mnie bardziej interesuja ich programy. a co mamy - konkurs pieknosci


From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: PROSZE ZROBCIE MI TO ZADANIE !!!!!!!! JA NIC NIE KAPUJE A MAM GOŁĄ 1 Z FIZY :(
PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl> wrote:

>>zgadzam sie z tym, ale dla mnie numerem jeden jest jednak wymog zeby
>>uczen znal na pamiec nazwy doplywow wisly.
>
>Nie pamiętasz, Jacku?
>
>Message-ID: <9109l0p63lvnok40e95d58b12uvis70uq2 4ax.com>
>Message-ID: <cj235v$4ke$1 srv.cyf-kr.edu.pl>
>Message-ID: <cj3c34$kkk$1 mamut.aster.pl>
>
>A także dalej w tamtym wątku
>
>Message-ID: <cj5q1n$gtf$1 srv.cyf-kr.edu.pl>

pisalem o tym wiele razy, bo te doplywy to moja obsesja. jak to raz
wykreowane kretynstwo propaguje sie przez dziesieciolecia nie
oslabione nawet przez zmiane systemu.

jednak musze z zawstydzeniem stwierdzic, ze nie wiem jakich postow
dotycza Twoje message-id, pewnie mam zle skonfigurowany czytnik
usenetu.


From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: Człowiek wiary [było o pseudonaukowych bzdurach]

Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij o2.pl> napisał w wiadomości
news:ogswt68xbnc3$.mqac71ufsdcu.dlg 40tude.net...
> Dnia Fri, 26 Oct 2007 21:45:17 +0200, Maciej Woźniak napisał(a):
>
>>> Nie :) Nie wyliczam prawdopodobieństw. Szacuję je :)
>> Bardzoś dowcipny. A w jaki sposób je szacujesz?
>> Jak prosiłem, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii,
>> jak szacujesz prawdopodobieństwo dla zdania
>> godlowskiego.
> Szacuję na podstawie życiowego bagażu obserwacji.

A.... No to właśnie przyjmij do wiadomości, ze dokładnie w ten
sam sposób, na podobnej "podstawie życiowego bagażu
obserwacji" katolik "szacuje prawdopodobieństwo" istnienia
Boga jako duże.


> Niby dlaczego? "nie znam się na aktach wiary" to nic innego jak "nie umiem
> się przekonać/zmusić do stosowania się do metody/teorii/poglądu czy czegoś
> takiego jeśli uprzednio tego nie przetestuję czy oszacuję
> prawdopodobieństwo/skuteczność".

Może i nie umiesz się przekonać, ale na Twoje szczęście
przekonanie się do tego wcale nie jest potrzebne.

> Nie widzę powodu by niezdolność do np.
> chodzenia miała skutkować niezdolnością do bycia szewcem :)

Ja też nie, ale widzę powód, dla którego taką niezdolnością
skutkuje nie znanie się na butach.

>> Jak oszacowałeś prawdopodobieństwo, że się ich do niej
>> nie stosuje?
> Jak zwykle, na oko.

Tak właśnie przypuszczałem.

>> I, tak w ogóle, co to jest "metoda wiary" i co to jest
>> "metoda wiedzy"?
> Wytłumaczyłem ci w innym poście. Ale mogę w skrócie powtórzyć. Metoda
> wiary
> polega na tym że postepujemy zgodnie z bezkrytycznie a arbitralnie
> przyjętym blokiem wiedzy.

Na pewno nie na tym, że tworzymy sobie blok wiedzy
na "podstawie życiowego bagażu obserwacji", tyle, że na
oko?


> Metoda wiedzy polega na tym ze proponowany do przyjęcia blok wiedzy
> najpierw testujemy, potem dopiero opieramy na nim swoje działanie.

Udowodniłem Ci, że żadnego testowania nie ma. Co, rzecz jasna,
zignorowałeś. Ludzie wiary zazwyczaj tak robią.


>> A Ty się za to nie znasz na logice formalnej (jak pamiętamy, nie znasz
>> nawet podstawowych symboli)
> Za to znam się na logice :)

Nie wątpię, że wierzysz, że się znasz.

>> Nie ma żadnego "jeśli aksjomat jest prawdziwy". A jak zwał, nie ma
>> znaczenia.
> Otóż to. Może się mało przecyzyjnie wyraziłem. Z całą pewnością taki
> znawca
> logiki formalnej lepiej by to ujął :)

Tak, skoro napisałeś, że matematyka polega na rozważaniu, co
by było gdyby aksjomaty były prawdziwe, a to jest dość odległe
od stanu faktycznego, to istotnie wyraziłeś się mało precyzyjnie.

>>Aksjomat się przyjmuje za bezwzględną, 100% prawdę - bez
>> dowodu. Można to nazywać, jak się chce, ale sprowadza się to
>> do dokładnie tego samego, co akt wiary (choć, oczywiście,
>> dzięki odpowiedniemu nazewnictwu takim, jak Ty łatwo uwierzyć,
>> że to coś zupełnie innego).

> Dziwny dosyć ten bezosobowy tryb "przyjmuje się" Nie znam żadnego Sięła.
> Mam nadzieję że tylko tak ci się powiedziało niechcący, a naprawdę
> chciałeś
> powiedzieć "ja przyjmuję" :)

Wiesz, czyją matką jest nadzieja?

> No i dalej to samo: "sprowadza się", fee. Mnie
> osobiście jakoś się nie sprowadza :)

To dlatego, że po pierwsze zupełnie się na tym nie znasz, a
po drugie, jest to sprzeczne z Twą wiarą.

>>
>> A na zadane pytania, oczywiście, nie odpowiadasz.
> Ależ odpowiadam, tyle że niezupełnie po twojej myśli.

Nie wątpię, że wierzysz, że odpowiadasz. Zapewne
na podstawie życiowego bagażu obserwacji, na oko,
bo niestety z liczenia pytań i odpowiedzi nie bardzo
to wynika.



From: "Piotr Wyderski" <wyderski mothers.against.spam-ii.uni.wroc.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_PROSZE_ZROBCIE_MI_TO_ZADANIE_!!!!!!!!_JA_NIC_NIE_KAPUJ?=
J.F. wrote:

> Z jednej strony masz racje, z drugiej .. potem sie smiejemy z
> Amerykanow ze nie bardzo wiedza gdzie lezy ten Irak ..

Sprawdź sobie, ilu Polaków wie, gdzie leży Afganistan. :-)

Pozdrawiam
Piotr Wyderski


From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "Jacek Szaniawski" <im nothere.com> napisał w wiadomości


> jakby naukowcy byli takimi medrkami jak Ty, to cala nauka bylaby
> bezuzyteczna do rozwiazywania realnych problemow

A nie sądzisz, że naukę rozwiązującą realne problemy mogłyby wymyślić
nawet bramki logiczne, gdyby były spięte w odpowiedni schemat?



From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: PROSZE ZROBCIE MI TO ZADANIE !!!!!!!! JA NIC NIE KAPUJE A MAM GOŁĽ 1 Z FIZY :(
Michał Wasiak <mwasiak wytnij.p.lodz.pl> wrote:

>On Fri, 26 Oct 2007 13:42:58 +0200, Jacek Szaniawski wrote:
>> zgadzam sie z tym, ale dla mnie numerem jeden jest jednak wymog zeby
>> uczen znal na pamiec nazwy doplywow wisly.
>
>Nie widzę w tym nic złego.

to powinienes ukladac programy nauczania

>Zakładam oczywiście, że umie
>je na mapie pokazać, bo same nazwy faktycznie niewiele
>(ale nie nic!) wnoszą.

jasne, jesli umiesz pokazac to duzo wnosza.

a wogole - to nie wiesz o czym gadasz. nazwy doplywow wisly gowniarz
musi umiec wymienic po kolei, oddzielnie lewobrzezne, oddzielnie
prawobrzezne. jak inaczej nauczyciel moglby sprawdzic, ze podal
wsztystkie?


From: Terran Xen <humberts wp.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re=3A_PROSZE_ZROBCIE_MI_TO_ZADANIE_!!?=
Amerykanie. jakby dosłownie to przyjąćto amerykanami są rodowici
mieszkańcy tych ziem, których w Am. Płn. prawie wybito ale w Am.Pld mają
się całkiem dobrze, ale nie są jakoś technicznie do przodu. Jakoś tak
się przyjeło dziwnie że ameryka,amerykanie to USA i ludzie z USA, no ale
nie otem miało być.

USA ma najlepszy postęp techniczny bo ich na to stać, być może u nas
byłby większy postęp gdyby było więcej kasy na badania. A gdyby tak się
przyjrzeć, to ilu ich najlepszych naukowców mieszka w USA od pokoleń
dajmy na to>3?

a zadanie
niedwano czytałem "Co Einstein powiedział swojemu fryzjerowi?" i byłotam
o takim zadaniu. byłotakie oszacowanie : niech podskoczy 1,2 miliarda
chinczyków po po 68kg każdy to wydzieli się 1,6 tryliona dżuli. Mniej
więcej tyle wydziela się energi w czasie średniego trzęsienia ziemi o
sile 5 stopni skali Richtera, takie rzęsienia były i zmian orbity nie
ma. Pozatem ruch się nie zmieni bo wynika to z zasady zachowania pędu
(wypadkowa prędkość i ziemi i chinczykow jest taka sama, masa układu
ziemi i chinczykow też się nie zmieni, czy też nasze podskoki tego nie
zmienią, masy ziemi)


Kolczyki


From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: energia zamarznietej wody w próżni
pixsrv gmail.com wrote:

>witam
>czytam sobie o zachowaniu wody w prozni
>widze odeslania do pl.sci.kosmos
>ale odpowiedzi na moje pytanie nie znalazlem wiec pozwalam sobie
>zagadnac :)
>
>jest tak
>mamy zbirnik z woda ktora chcemy wywalic w proznie (w szczegolnosci w
>przestrzen kosmiczna)
>cos sie z ta woda stanie - doczytalem sie roznych wersji :)
>generalnie odpowiedzi kraza pomiedzy parowaniem wrzeniem sublimacja
>(pewnie wszystkie te zjawiska sie pojawia w jakims stopniu)
>teraz skoro woda nie moze oddac energii w przestrzeni kosmicznej
>inaczej jak przez emisje
>to pytanie jest takie
>
>czy to oznacza ze drobiny ktore powstana w wyniku w/w zjawisk
>beda wciaz mialy taka energie jaka miala woda jako calosc przed
>wywaleniem jej w przestrzen?

tak, jesli sie odejmie to co zostanie wypromieniowane. wypromieniowane
bedzie nie duzo, bo wrzenie jest procesem duzo szybszym


From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"Maciej WoĽniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl> wrote:

>Użytkownik "Jacek Szaniawski" <im nothere.com> napisał w wiadomości
>
>> jakby naukowcy byli takimi medrkami jak Ty, to cala nauka bylaby
>> bezuzyteczna do rozwiazywania realnych problemow
>
>A nie sądzisz, że naukę rozwiązującą realne problemy mogłyby wymyślić
>nawet bramki logiczne, gdyby były spięte w odpowiedni schemat?

byc moze. jak na razie kiepsko to idzie

generalnie nie widze sprzecznosci miedzy sztuczna inteligencja a tym
co napisalem