From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Nie będę komentować tego burackiego bełkotu poza jednym szczegółem -
"zapomniałeś" napisać, że byłeś na urlopie.
> Reszte spraw niedlugo wyjasnimy sobie bezposrednio, Lewandowski. Wolnosc
> w internecie to nie to samo, co anarchia.
Kłamiesz, Chrostowski!
Te dwa zdania cię zdradziły. Nie ma żadnych przygotowań do złożenia pozwu. W
ogóle nie wiesz o czym mówisz. Jesteś nie tylko nieukiem, ale też żałosnym
kabotynem!
Twoje pogróżki są tyle samo warte co twoja krytyka.
Przewodas
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "spit" <spitek1 NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: Dylatacja czasu klucz do wszechswiata?
-----------------------------------------------------------------------------------------
"Dylatacja czasu jest to zjawisko różnic w pomiarze czasu dokonywanym
równolegle w dwóch różnych układach współrzędnych, z których jeden
przemieszcza się względem drugiego. "
-----------------------------------------------------------------------------------------
Zakładając skończoność wszechświata materialnego w czasie Tk
(Tk0-czas liczony od powstania świata na jego końcu
-nieważne czy to będzie sfera ,kula,sześcian czy cokolwiek innego)
wymiar geometryczny nie wzrośnie(bariera materii) w miejscu bariery czas
Tk0=0.
Wystarczyłoby czas analizować w liczbach mianowanych i liczyć jego przyrost
od
bariery materii ,która to stale oddala się od nas ,bo my w skali
wszechświata stoimy w miejscu.
Jak zakładając to wyglądałyby nasze zegarki potrafiące liczyć różnicę
lokalnego czasu od Tk0?
Czy czasem nie kręciły by sie w drugą stronę?
Nie bo bariera materii nas otacza oraz ruch względny ludzi << c(współczynnik
dylatacji bliski 1).
Zauważalna przez nas dylatacja czasu zachodzi podczas ruchu
układów względem siebie z prędkościami znacznie większymi od ludzkiego
marszu
(współczynnik dylatacji rośnie).
Zakładając możliwość obliczenia :
----------------------------------------------------------------------
deltaTk0=T-deltaT czyli różnicę czasową od Tk0
---------------------------------------------------------------------
gdzie deltaT dylatacja czasu , T czas lokalny ,deltaTk0 różnica czasu od Tk0
Tk0 czas bariery materii=0
Widzielibyśmy naocznie jak oddala się/przybliża granica wszechświata.
Poznalibyśmy dokładną prędkość rozszerzania wszechświata.
Poznalibyśmy kształt wszechświata ,który oczywiście zmienia się z każdą
chwilą.
( pomiary co pewien okres powinny być powtarzane w celu korekty jego obrazu)
Poznalibyśmy prawdziwą wielkość wszechświata ,dzięki wyliczeniu lokalnych
promieni
(mogących w końcu okazać sie 1 wspólnym promieniem rozszerzającym się w
czasie).
Lecąc w przestrzeni mając 2 zegarki
(1-nasz lokalny T,2-liczący dylatacje czasu powstałą z naszego ruchu
deltaT )
uzyskalibyśmy:
----------------------------------------------------------------------
deltaTk0=T-deltaT czyli różnicę czasową od Tk0
---------------------------------------------------------------------
Mając delta Tk0 posiadalibyśmy swego rodzaju kompas wskazujący czy oddalamy
się od bariery materii(granicy wszechświata),czy zbliżamy.
Warto zauważyć:
Kiedy dylatacja czasu nie występuje czyli jej współczynnik=1 delta Tk0
wskazuje czas lokalny.
Takie założenie wyjaśnia dlaczego dwa różne układy współrzędnych lecąc
równolegle, mają różny pomiar czasowy(przykład 2 rakiet).
Jeżeli lecą równolegle to jeden z układów ma bliżej do bariery materii
(Tk0) czyli deltaTk01=T1-Tk0 jest inna od deltaTk02=T2-Tk0.
T1 to wskazanie lokalne z 1 rakiety
T2 to wskazanie lokalne z 2 rakiety
T1 i T2 to czasy lokalne
deltaTk01 <> deltaTk02 jest potwierdzone
uzyskujemy w ten sposób deltaTk0
Dylatacja czasu jest faktem
Na dodatek pojawia się w układach równoległych w ruchu o tej samej
prędkości.
Przy wzroście prędkości rakiet dylatacja rośnie kiedy oddalamy się od naszej
planety.
Jak zmienia się dylatacja kiedy rakiety krążą po orbicie(ktoś wie)?
Z powyższych może wynikać zależność podana ,ale moje instrumenty naukowe
a szczególnie wiedza nie pozwalają obalić ani potwierdzić zależności.
Czy ktoś może tego spróbować ?
Falsyfikowalność zachodzi.
---------------------------------------------------------------------------------------------
"Dylatacja czasu to zamek do poznania pokoju o nazwie "wszechświat
materialny" a deltaTk0 to klucz do zamka" /autor spit/
---------------------------------------------------------------------------------------------
pozdro spit
From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
Zwracam uwagę P.T.Fizyków na ten fragment:
> Autor pisze: "Czy wolne wybory miałby sens gdyby czas fluktuował - zwalniał,
> przyśpieszał, stawał w miejscu lub zawracał?" Naturalnie, że miałyby. Czas
> zwalnia, przyspiesza i staje w miejscu. Co do zawracania - nie jestem w
stanie
> podać przykładów (gdyż być może ich nie ma - choć niektóre rozważania
> teoretyczne dotyczące czasu pozwalają snuć ciekawe przypuszczenia), to
jednak w
> każdym pozostałym przypadku potrafię podać przykłady zjawisk, w których czas
> zwalnia i przyspiesza (zmieniające przyspieszenie cząstki elementarne
> doświadczają takich efektów) czy staje (foton w czasie nie porusza się w
ogóle,
> a mimo to może powstać i zniknąć). Autor twierdzi, że "Raczej trudno byłoby
w
> tych warunkach cokolwiek przewidywać i planować.", co stoi w sprzeczności z
> codziennością.
Chrostowski miesza tu zjawiska dotyczące obiektów makroświata (człowiek) ze
zjawiskami dotyczącymi mikroobiektów kwantowych (fotonów) jakby nigdy nie
słyszał o interpretacji kopenhaskiej, która wprowadza wyraźny rozdział tych
światów.
Czy to wogóle jest krytyka, czy swobodna konfabulacja nacechowana złą wolą?
Kolejny powód by wątpić czy Chrostowski jest tym za kogo się podaje. Kłania
się casus prezydenta "magistra"...
Pozdrawiam
Przewodas
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "jurek" <jbroniszewski op.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Użytkownik "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl> napisał w
wiadomości news:ffqjpn$qcf$1 news.onet.pl...
>
> Użytkownik "jurek" <jbroniszewski op.pl> napisał w wiadomości
> news:260a.000000e5.471fa1df newsgate.onet.pl...
> > Jacek Maciejewski stwierdził:
> >
> >
> >>. Ja np.
> >> nauczony doświadczeniem nie podejmuję żadnych dyskusji z ludźmi wiary.
> >> --
> >> Jacek
> >
> > No, no,nie poddawaj się tak łatwo!
> > Zwiększ siłę argumentów to może wreszcie wygrasz jakąś dyskusję z ludźmi
> > wiary.-:)
> >
> > Coś mi się jednak wydaje,że Ci się pomieszało doświadczenie z
> > uprzedzeniem.
>
>
> I mylisz się.
> Jeśli dyskutanci bazują na podobnych podstawowych założeniach,
> mogą uzgodnić poglądy, ale jeśli nie, co jest znacznie częstsze,
> wyjdą z dyskusji przekonani, że ich oponent to idiota, który
> nie rozumie spraw podstawowych.
Interesujące!
Jak dyskutować to tylko z takim co ma podobne podstawowe założenia.
Inaczej dyskusja nie ma sensu i do niczego nie prowadzi a oponent wychodzi
na idiotę.(zaczynam rozumieć dlaczego wiele małżeństw przestało
dyskutować -:)).
W ten sposób np.dyskusja Freda Hoyle z Hawkingiem na temat BB byłaby
zupełnie bez sensu .
> Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
> podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
> dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.
>
>
Jeżeli zakładasz,że dyskusja ma zmienić ateistę w wierzącego lub vice versa
to absolutnie masz rację.
jurek
From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia Thu, 25 Oct 2007 20:56:52 +0200, jurek napisał(a):
> to zapytam wprost:
> czy wszystkie twierdzenia z zakresu fizyki szkolnej sam osobiście
> sprawdziłeś?
Nie tylko ja - ty też. Wiele z nich sprawdzasz sam w codziennym zyciu -
lecąc transatlantycką linią do Ameryki lub oglądając TV, która o dziwo
działa. Porcja praw fizycznych sprawdzanych w ten sposób przez każdego jest
iście potężna, wystarczy tylko mieć świadomość owego sprawdzania. Rzecz
jasna, w wyniku takiego sprawdzania możemy przypisać odpowiednie
prawdopodobieństwo słuszności każdego prawa - jedno mniejsze, inne większe.
Ta miara w zupełności wystarcza w codziennym zyciu. Zamiast wierzyć że nie
spadniemy z samolotem, wiemy to z wysokim prawdopodobieństwem :)
> Przecież nawet byś nie miał takiej możliwości: 99 % poprostu musiałeś
> przyjąć na wiarę.
Ciekawe co wymienisz jak cię poproszę o to ?
--
Jacek
Sklep z biżuterią
From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Powtórzę:
Czym się różni w STW zdarzenie które zaszło, od zdarzenia, które nie zaszło
(przyszłe, alternatywne)?
> >Zatem nie można od siebie odróżnić tych zdarzeń.
> >Czy to wynika z tej odpowiedzi? Mógłbyś teraz krótko: TAK lub NIE?
>
> Nie rozumiem pytania, widać tępy jestem. Inna możliwość: ty mieszasz
> potoczne znaczenie słowa "zdarzenie" z nazwą (niezbyt szczęśliwie
> dobraną, IMHO) punktów w czasoprzestrzeni.
> Paweł
Wiem, że punkty czasoprzestrzeni nazywa się zdarzeniami. Zdarzenie w sensie
potocznym to zbiór punktów (obszar) czasoprzestrzeni, zatem specjalnej różnicy
znaczeń nie ma.
Mnie idzie o to, że różnicy dostrzec nie można, są tylko miejsca w
czasoprzestrzeni. (Dynamika potem.) Pytam więc, gadam bzdurę czy nie?
Pozdrawiam
Przewodas
P.S.
Tępotę zawsze zdążę Ci zarzucić, Frasiński mi świadkiem ;-)
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Człowiek wiary [było o pseudonaukowych bzdurach]
Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij o2.pl> napisał w wiadomości
news:144uxglijt6jr.17xlddvfjjdq$.dlg 40tude.net...
> Dnia Thu, 25 Oct 2007 19:31:50 +0200, Maciej Woźniak napisał(a):
>
>> Otóż to. Dlatego nie przekonam Cię, że sam jesteś człowiekiem wiary.
>> Wszak wierzysz, że nie jesteś.
>
> Zawsze możesz spróbować, wszak ja nie doklaruję się jako człowiek wiary,
> więc drzwi do dyskusji są otwarte. Spróbuj znaleźć jakieś argumenty na
> poparcie swojej jak na razie gołosłownej tezy, inaczej pozostanie w
> kategorii bonmotów.
Dla Ciebie najprawdopodobniej zawsze tam pozostanie, bo, jako
się rzekło, wierzysz.
Ale spróbuję, do stracenia mam tylko czas, a do zyskania
bardzo dużo. Proszę o możliwe nie oddalanie się od tematu.
Nawet, jeśli się domyślasz do czego zmierzam, to ja wiem,
a Ty tylko się domyślasz, więc pozwól mi kontynuować.
Na początek 2 stwierdzenia, z którymi powinieneś zgodzić się
bez oporu.
1)nie jesteś w stanie sprawdzić każdej informacji, która do Ciebie
dociera. Jest jej za dużo. W niektóre wierzysz bez sprawdzania,
odruchowo, do czasu, do kiedy coś im zaprzeczy. Statystycznie
rzecz ujmując, im młodszy i mniej doświadczony jesteś, tym
więcej jest takich informacji, w które wierzysz odruchowo, do
czasu, jako się rzekło, kiedy coś im zaprzeczy.
2) jak udowodnił Godel, niektórych informacji nie da się
sprawdzić. Ale uwierzyć w nie - może i nikt się nad tym nie
zastanawiał, ale skoro można uwierzyć w fałsz, to czemu by
nie w coś takiego?
Czy się zgadzasz z powyższymi 2 punktami, a jeśli nie, to z którym
i dlaczego?
Jeśli się zgadzasz z jednym i z drugim, to : jak sadzisz,
co by było, gdyby w dzieciństwie, kiedy jesteś bardzo młody i
bardzo niedoświadczony, podrzucono Ci do wierzenia
właśnie taką godlowską informację?
Na drugie pytanie możesz nie odpowiadać, przynajmniej na razie.
Na pierwsze odpowiedz, jeśli chcesz dyskusji.
From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij o2.pl> napisał w wiadomości
news:1f3nbc3tvtskv.189cz48hnn2ll.dlg 40tude.net...
> Dnia Thu, 25 Oct 2007 20:56:52 +0200, jurek napisał(a):
>
>> to zapytam wprost:
>> czy wszystkie twierdzenia z zakresu fizyki szkolnej sam osobiście
>> sprawdziłeś?
>
> Nie tylko ja - ty też. Wiele z nich sprawdzasz sam w codziennym zyciu -
> lecąc transatlantycką linią do Ameryki lub oglądając TV, która o dziwo
> działa. Porcja praw fizycznych sprawdzanych w ten sposób przez każdego
> jest
> iście potężna, wystarczy tylko mieć świadomość owego sprawdzania.
Niestety, owa świadomość jest zupełnie nielogiczna. Oznaczmy sobie
iloczyn logiczny praw fizyki jako p, "samolot nie spada" jako q.
Masz (p=>q) ^q.
NIE MA ŻADNEGO SPRAWDZANIA. Ale jest wiara, że jest
sprawdzanie.
From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Użytkownik "jurek" <jbroniszewski op.pl> napisał w wiadomości
news:ffqq8c$g8n$1 news.onet.pl...
> Interesujące!
> Jak dyskutować to tylko z takim co ma podobne podstawowe założenia.
> Inaczej dyskusja nie ma sensu i do niczego nie prowadzi a oponent wychodzi
> na idiotę.(zaczynam rozumieć dlaczego wiele małżeństw przestało
> dyskutować -:)).
To dobrze, bo tak właśnie jest. Więcej - każde dobre małżeństwo
wie, o czym może ze sobą dyskutować, a o czym nie, i omija pewne
tematy, obu- lub jednostronnie.
A nieudane małżeństwo dyskutuje, o czym popadnie, często
wielokrotnie o tym samym.
> W ten sposób np.dyskusja Freda Hoyle z Hawkingiem na temat BB byłaby
> zupełnie bez sensu .
Nie kojarzę Freda Hoyle. Niemniej, to dość prawdopodobne.
>> Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
>> podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
>> dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.
>>
>>
> Jeżeli zakładasz,że dyskusja ma zmienić ateistę w wierzącego lub vice
> versa
> to absolutnie masz rację.
Hmm. Ja zakładam, że celem dyskusji jest po obu stronach przekonanie
oponenta. Masz inne założenie?
No cóż, bywa, że któryś jednak się przekona. Ale ilości są pomijalne.
From: "jurek" <jbroniszewski op.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
> Dnia Thu, 25 Oct 2007 20:56:52 +0200, jurek napisał(a):
>
> > to zapytam wprost:
> > czy wszystkie twierdzenia z zakresu fizyki szkolnej sam osobiście
> > sprawdziłeś?
>
> Nie tylko ja - ty też. Wiele z nich sprawdzasz sam w codziennym zyciu -
> lecąc transatlantycką linią do Ameryki lub oglądając TV, która o dziwo
> działa. Porcja praw fizycznych sprawdzanych w ten sposób przez każdego jest
> iście potężna, wystarczy tylko mieć świadomość owego sprawdzania. Rzecz
> jasna, w wyniku takiego sprawdzania możemy przypisać odpowiednie
> prawdopodobieństwo słuszności każdego prawa - jedno mniejsze, inne większe.
> Ta miara w zupełności wystarcza w codziennym zyciu. Zamiast wierzyć że nie
> spadniemy z samolotem, wiemy to z wysokim prawdopodobieństwem :)
>
> > Przecież nawet byś nie miał takiej możliwości: 99 % poprostu musiałeś
> > przyjąć na wiarę.
> Ciekawe co wymienisz jak cię poproszę o to ?
> --
> Jacek
np:
....atom wodoru składa się z dodatniego jądra i krążącego wokół elektronu
....prędkość światła wynosi 300 000 km/s i jest maksymalną
....nie można zbudować silnika cieplnego o sprawności 100% (II zas.term.)
....OTW
....STW
.... etcetera,etcetera
jurek
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"Stanislaw Sidor" <sts_nospam uranos.eu.org> wrote:
>Newsuser "Marek Józefowski" <marjozef friko7.onet.pl> wrote ...
>> Przewodas wrote on 22.10.2007 7:30 pm:
>>
>> >>
>>>> Przewodas, kto Ci dał ten dyplom doktora?
>>>> Może pozostań przy pisaniu fantastyki.
>> >
>>> Spodziewałem się wydziwiania przy tym fragmencie, zatem zadam pytanie
>>> pomocnicze:
>> >
>>> Co to znaczy, proszę PT Fizyków, że "zdarzenie zaszło"?
>> >
>> Pytanie jest w tym samym gatunku co na przykład:
>> "co to znaczy, że siedzę na krześle?" ....czyli idiotyczne.
>
>Nie widze podstaw, aby sie czepiac (nie ma glupich pytan, sa tylko glupie
>odpowiedzi).
czym sie rozni wrobelek?
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl> wrote:
>jch <a b.com> in <ffph1m$i7b$1 news.onet.pl> wrote:
>
>>PFG wrote:
>>
>>> To jest Usenet. Tu wszyscy s? na "ty".
>>
>>Ja nie.
>
>Twój problem. Przy okazji, mógłbyś coś zrobić z kodowaniem polskich znaków?
>Sam nie używasz, ale w zachowanych cytatach pojawiają się "krzaki".
a nie mozna pisac bez polskich krzakow? pytanie czysto techniczne wiec
prosze na mnie nie wylewac swojej zolci
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"Maciej WoĽniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl> wrote:
>>> Coś mi się jednak wydaje,że Ci się pomieszało doświadczenie z
>>> uprzedzeniem.
>>
>> Nie wiem jaką posługujesz się definicją wiary. IMO wiara to przyjmowanie
>> jakichś twierdzeń twierdzeń bez potrzeby weryfikacji. Zatem w obszarze
>> wiary z wierzącym nie można dyskutować z definicji, on w tym obszarze
>> wyłącza jakąkolwiek argumentację.
>
>Otóż to. Dlatego nie przekonam Cię, że sam jesteś człowiekiem wiary.
>Wszak wierzysz, że nie jesteś.
a ja wierze, ze krasnoludki nie istnieja. czy jestem czlowiekiem
wiary?
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"jurek" <jbroniszewski op.pl> wrote:
>
>Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij o2.pl> napisał w wiadomości
>news:8gq0pvzywupd.1w8fmnpp1kgnf.dlg 40tude.net...
>> Dnia 24 Oct 2007 21:49:52 +0200, jurek napisał(a):
>>
>> > Coś mi się jednak wydaje,że Ci się pomieszało doświadczenie z
>uprzedzeniem.
>>
>> Nie wiem jaką posługujesz się definicją wiary. IMO wiara to przyjmowanie
>> jakichś twierdzeń twierdzeń bez potrzeby weryfikacji. Zatem w obszarze
>> wiary z wierzącym nie można dyskutować z definicji, on w tym obszarze
>> wyłącza jakąkolwiek argumentację.
>> --
>> Jacek
>
>
>Zapytano kiedyś mędrca Simonidesa: co to jest religia?
>Męrzec zażądał czasu do namysłu i namyślał się tak długo,aż w końcu wcale
>nie udzielił odpowiedzi.
>Sądzę,że podobnie jest z wiarą: niełatwo jest zdefiniować co to jest wiara.
>
>Tym bardziej daje to szerokie pole do dyskusji,jeżli rozmówcy nie są
>skrajnymi dogmatykami.(tacy są naogół z każdej strony).
>
>I tu masz rację;istotne jest co kto podkłada pod pojęcie wiary:
>Jeżeli sobie założyłeś,że wiara to przyjmowanie twierdzeń bez potrzeby
>weryfikacji,to zapytam wprost:
>czy wszystkie twierdzenia z zakresu fizyki szkolnej sam osobiście
>sprawdziłeś?
czlowieku, to nie wiesz, czy udajesz, ze podstawowych praw fizyki sie
nie udowadnia?
Biżuteria
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"kamalay" <kamalayWYTNIJTO op.pl> wrote:
>"Maciej Woźniak" <mlwozniak no spam onet.pl> wrote:
>
>> Jeśli dyskutanci bazują na podobnych podstawowych założeniach,
>> mogą uzgodnić poglądy, ale jeśli nie, co jest znacznie częstsze,
>> wyjdą z dyskusji przekonani, że ich oponent to idiota, który
>> nie rozumie spraw podstawowych.
>> Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
>> podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
>> dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.
>>
>Wystarczy, że stosują tę samą metodę - wiarę.
a niby dlaczego ateisci maja stosowac wiare?
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: Formalny dowod na istnienie Boga przeprowadzony metoda logiki matematycznej (Pdi JP)
Rafał Skonecki <rafalskonecki BEZTEGOgazeta.pl> wrote:
>Dla mnie istnienie determinizmu jest zaprzeczeniem istnienia Boga.
>Wydaje mi się, że właśnie to co jest determinizmem ludzie nazywają Bogiem.
to bzdura, bo pozostaja warunki poczatkowe
From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: Formalny dowod na istnienie Boga przeprowadzony metoda logiki matematycznej (Pdi JP)
a dlaczego koncepcja stworcy jest niekonstruktywna? tzn. dlaczego nic
co dotyczy swiata fizycznego z niej nie wynika? np. to ze Ziemia jest
kulista?
From: "jurek" <jbroniszewski op.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Użytkownik "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl> napisał w
wiadomości news:ffqt0a$p71$1 news.onet.pl...
>
> Użytkownik "jurek" <jbroniszewski op.pl> napisał w wiadomości
> news:ffqq8c$g8n$1 news.onet.pl...
>
>
> > Interesujące!
> > Jak dyskutować to tylko z takim co ma podobne podstawowe założenia.
> > Inaczej dyskusja nie ma sensu i do niczego nie prowadzi a oponent
wychodzi
> > na idiotę.(zaczynam rozumieć dlaczego wiele małżeństw przestało
> > dyskutować -:)).
>
> To dobrze, bo tak właśnie jest. Więcej - każde dobre małżeństwo
> wie, o czym może ze sobą dyskutować, a o czym nie, i omija pewne
> tematy, obu- lub jednostronnie.
> A nieudane małżeństwo dyskutuje, o czym popadnie, często
> wielokrotnie o tym samym.
>
> > W ten sposób np.dyskusja Freda Hoyle z Hawkingiem na temat BB byłaby
> > zupełnie bez sensu .
>
> Nie kojarzę Freda Hoyle. Niemniej, to dość prawdopodobne.
>
Fred Hoyle to m in. twórca kosmologicznej "Teorii stanu stacjonarnego
rozszerzającego się wszechświata" w której zakłada kreację materii z niczego
(aby utrzymać stałą gęstość materii przy rozszerzaniu się
Wszechświata),wielki przeciwnik BB.
>
> >> Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
> >> podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
> >> dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.
> >>
> >>
> > Jeżeli zakładasz,że dyskusja ma zmienić ateistę w wierzącego lub vice
> > versa
> > to absolutnie masz rację.
>
> Hmm. Ja zakładam, że celem dyskusji jest po obu stronach przekonanie
> oponenta. Masz inne założenie?
Zasadniczo tak.
Niemniej każda sensowna,rzetelna dyskusja to poznanie racji przeciwnika.
Nawet jak nie zmieni poglądów oponenta to jednak poszerzy jego horyzonty
myślowe.
Uważam,że każdy dialog ma jakiś sens tylko trzeba nie tylko chcieć ale i
umieć rozmawiać.
( a sądząc po tych grupach nie jest to chyba łatwa sztuka,choć chętnych do
rozmowy jest wielu)
> No cóż, bywa, że któryś jednak się przekona. Ale ilości są pomijalne.
>
>
Chyba tak.
jurek
From: eugwlod poczta.onet.pl
Subject: Re: Pochlanianie promieniowania e-m
>
> Użytkownik <eugwlod poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
> news:4642.00000137.47166f26 newsgate.onet.pl...
> >>
> >> Użytkownik <eugwlod poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
> >> news:36a8.0000010a.47150a92 newsgate.onet.pl...
> >> >> Czy jądra wodoru mogą pochłaniać promieniowanie e-m? Czy w jakiś sposób
> >> > reagują
> >> >> z nim?
> >> >>
> >> >> Pozdr.
> >> >>
> >> >> --
> >> >> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> >> >
> >> >Pochłanianie promieniowania np. w atomie wodoru polega na
> >> > pochłanianiu energii em przez orbital elektronu, a nie jak powszechnie
> >> > błędnie
> >> > uważa się, że energię tą pochłania elektron.
> >>
> >> Zastanawiam się, jak funkcja matematyczna o nazwie orbital (inne przykłady
> >> funkcji, które mają nazwy, to sinus, tangens, itd.) może cokolwiek
> > pochłaniać,
> >> a w szczególności energię??
> >> Innymi słowy, proszę zapisać proces pochłaniania em dla przykładowej
> >> funkcji,
> >> 1s=a*exp(-c*r), gdzie: a - stała, c - stała, r - promień wodzący
> >> elektronu...
> >>
> >> Wojtek
> >>
>
> > Właśnie ten obszar w atonmi pochłania energię fotonu, a nie wzbudzany
> > elektron.
>
> Rozumiem zatem, że ten obszar w atomie będzie również pchałniał energię, mimo
> że na przykład elektron usuneliśmy z niego.
>
> Wojtek
>
Z pewnością sam obszar po usuniętym elektronie nie pochłonie energii fotonu.
Zauważ, że elektron który został usunięty też nie pochłonie energii fotonu. Co
zatem pochłania energię fotonu? Odpowiedź sama się nasuwa; to przestrzeń, w
której porusza się elektron, wypełniona jego polem em jest w stanie pochłonąć
energię fotonu. Pole em elektronu i fotonu bez strat przemieszcza się po torze
kołowym dzięki zakrzywieniu tej przestrzeni przez pole jądra. Ten tor widziany
przez obserwatora zewnętrznego jako kołowy, dla krążących pól stanowi linię
prostą w zakrzywionej przez pole jądra przestrzeni. Gdyby tor ten dla tych pól
em nie stanowił linii prostej, to co zmusiłoby te pola em do krążenia po tym
torze bez utraty energii?
Pozdrawiam
Eugeniusz Włodarczyk
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?PROSZE_ZROBCIE_MI_T?=
Jacek Szaniawski <im nothere.com> in
<86p1i3d478cfp7jbpup14chmh9g4vtruc7 4ax.com> wrote:
>PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl> wrote:
>>Nie, nie jesteś tępa, tylko leniwa.
>
>a skad wiesz ze nie jest tepa?
Staram się być uprzejmy. Poza tym z moich (subiektywnych!) obserwacji
wynika, że lenistwo, także umysłowe, jest przypadłością znacznie
powszechniajszą niż przyrodzona tępota.
>tak na chlodnmo - czy fizyka
>rzeczywiscie jest taka uzyteczna dla przecietnego czlowieka?
Myślę, że elementarne zrozumienie podstawowych praw fizyki jest potrzebne,
ale umiejętność rozwiązywania nawet prostych zadań rachunkowych - cóż,
niekoniecznie :-) Ale w wypadku Paulinki ("Paulinki"?) problem redukuje się
do tego, że fizyka w jakimś tam zakresie wchodzi w skład wymagań potrzebnych
do ukończenia szkoły, do której osoba ta uczęszcza. Można rzecz jasna
dyskutować, czy wymaganie to jest w każdym możliwym wypadku sensowne,
tym bardziej można dyskutować, czy sensowne jest wymaganie takich-to-a-takich
konkretnych wiadomości i umiejętności, tymczasem jednak "Paulinka" musi
dostosować się do istniejących warunków brzegowych. No i najważniejsze:
naukę fizyki można potraktować w kategoriach walki z lenistwem umysłowym,
to zaś jest kondycja, która w życiu może "Paulince" bardzo przeszkadzać.
>zeby
>zlapac dystans rozwazmy geografie - sadzisz ze naprawde jest takie
>istotne wiedziec jakie lancuchy gorskie wypietrzyly sie w orogenezie
>kaledonskiej?
Geografia to jeden z moich ulubionych przykładów tej kategorii :-) Geografia
fizyczna to jeszcze nic, ale geografia gospodarcza, konieczność znajomości
tych wszystkich faktów statystycznych, to jest dopiero super! Doskonały
przykład na to, jak źle przygotowani nauczyciele i ogłupiali autorzy programów
mogą przerobić sensowne wymagania ogólne (dobrze jest wiedzieć coś o planecie,
na której żyjemy oraz o globalnych procesach gospodarczych) w koszmar
pamięciowej nauki encyklopedycznych faktów i danych statystycznych.
Fizyki też to w jakiejś mierze dotyczy, a źli nauczyciele fizyki, a takich
jest mnóstwo, z lubością odpytują uczniów z pamięciowej "znajomości" praw,
których ci zupełnie nie rozumieją.
--
Paweł
otumaniony wykształciuch
From: "Aaron" <spamtrap pulapka.qdnet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"Jacek Szaniawski" wrote...
> a ja wierze, ze krasnoludki nie istnieja. czy jestem
> czlowiekiem wiary?
Podaj najpierw definicję krasnoludka, to pogadamy.
Istnienie krasnoludków, w moim rozumieniu, jest bardzo dobrze
udokumentowane poprzez:
1. żródła pisane
2. filmy
3. zeznania naocznych świadków (wprawdzie przeważnie "pod wpływem",
ale cóż...)
Co tu dużo pisać, wiele fizycznych teorii opiera się się tylko na
jednym z powyższych punktów, stąd prosty wniosek, że np. teoria
mówiąca o tym, że mleko jest psute przez pewien wyjątkowo wredny
podgatunek krasnoludków jest dużo bardziej prawdopodobna niż pewna
superfizyczna teoria, że istnieje kot który jednocześnie miauczy i
milczy bo zdechł.
A. :)
From: "Wojciech Szczepankiewicz" <wojciech.szczepankiewicz polsl.pl>
Subject: Re: Pochlanianie promieniowania e-m
Użytkownik <eugwlod poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:4b9a.00000092.47210220 newsgate.onet.pl...
>>
>> Użytkownik <eugwlod poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
>> news:4642.00000137.47166f26 newsgate.onet.pl...
>> >>
>> >> Użytkownik <eugwlod poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
>> >> news:36a8.0000010a.47150a92 newsgate.onet.pl...
>> >> >> Czy jądra wodoru mogą pochłaniać promieniowanie e-m? Czy w jakiś
>> >> >> sposób
>> >> > reagują
>> >> >> z nim?
>> >> >>
>> >> >> Pozdr.
>> >> >>
>> >> >> --
>> >> >> Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> >> >
>> >> >Pochłanianie promieniowania np. w atomie wodoru polega na
>> >> > pochłanianiu energii em przez orbital elektronu, a nie jak
>> >> > powszechnie
>> >> > błędnie
>> >> > uważa się, że energię tą pochłania elektron.
>> >>
>> >> Zastanawiam się, jak funkcja matematyczna o nazwie orbital (inne
>> >> przykłady
>> >> funkcji, które mają nazwy, to sinus, tangens, itd.) może cokolwiek
>> > pochłaniać,
>> >> a w szczególności energię??
>> >> Innymi słowy, proszę zapisać proces pochłaniania em dla przykładowej
>> >> funkcji,
>> >> 1s=a*exp(-c*r), gdzie: a - stała, c - stała, r - promień wodzący
>> >> elektronu...
>> >>
>> >> Wojtek
>> >>
>>
>> > Właśnie ten obszar w atonmi pochłania energię fotonu, a nie wzbudzany
>> > elektron.
>>
>> Rozumiem zatem, że ten obszar w atomie będzie również pchałniał energię,
>> mimo
>> że na przykład elektron usuneliśmy z niego.
>>
>> Wojtek
>>
> Z pewnością sam obszar po usuniętym elektronie nie pochłonie energii
> fotonu.
> Zauważ, że elektron który został usunięty też nie pochłonie energii
> fotonu. Co
> zatem pochłania energię fotonu? Odpowiedź sama się nasuwa; to przestrzeń,
> w
> której porusza się elektron, wypełniona jego polem em jest w stanie
> pochłonąć
> energię fotonu. Pole em elektronu i fotonu bez strat przemieszcza się po
> torze
> kołowym dzięki zakrzywieniu tej przestrzeni przez pole jądra. Ten tor
> widziany
> przez obserwatora zewnętrznego jako kołowy, dla krążących pól stanowi
> linię
> prostą w zakrzywionej przez pole jądra przestrzeni. Gdyby tor ten dla tych
> pól
> em nie stanowił linii prostej, to co zmusiłoby te pola em do krążenia po
> tym
> torze bez utraty energii?
> Pozdrawiam
> Eugeniusz Włodarczyk
Ładnie to wygląda, ale wolę inne poglądy bo mi się bardziej podoba
pochałnianie energii przez punktowy elektron.
Wojtek
From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
Najpierw uwaga do wcześniejszego sporu na temat interdyscyplinarności. Jeżeli
kojarzenie faktów z dziedziny fizyki, neurologii, socjobiologii i teologii nie
jest interdyscyplinarnością, to co to jest interdyscyplinarność?!
Czy Ty przypadkiem nie zaprzeczasz mi tu dla samego zaprzeczania?
> >całkowity mechaniczny determinizm, który
> >miałby uczynić nas bezwolne marionetki w łańcuchach przyczyn i skutków
> >[...] do niczego nas nie zobowiązuje, bo zawsze możemy wybrać
> >przekorę.
>
> Nie rozumiem. W świecie "całkowitego machnicznego determinizmu" nie ma
> miejsca na żadną przekorę: Coś, co nam się wydaje być aktem przekory,
> oczywiście zostało całkowicie zdeterminowane w momencie powstania
> Wszechświata, podobnie jak to, że komuś się to teraz aktem przekory wydaje.
O przekorze pisałem na konkretnym przykładzie poglądów Mckaya, a nie tak w
ogóle. Zatem, jak Ty byś zareagował gdyby przyszedł do Ciebie ktoś i nie
znoszącym sprzeciwu tonem powiedział ci co zrobisz jutro?
> >Ciekawiej będzie rozważyć jak do wolnej woli mają się stały kierunek upływu
> >czasu i druga zasada termodynamiki. Czy wolne wybory miałby sens gdyby czas
> >fluktuował - zwalniał, przyśpieszał, stawał w miejscu lub zawracał?
Hm, najistotniejszy fragment wywodu i krytyki pozostawione bez komentarza...
> >Każdy fizyk może przystać na hipotezę, że strzałki czasu i entropii mogą być
> >szczególnymi przejawami jakiejś ogólniejszej zasady.
>
> Z kwantyfikatorami ("każdy fizyk") trzeba uważać. Ze zdań postaci
> "A może być B" niewiele można wywnioskować, w szczególności nie wynika
> z niego, że A jest B. To są meta-uwagi, podobnie jak akapit o aktach przekory
Tak, to są "meta-uwagi" ponieważ ja jestem metafizykiem, który tworzy
metafizykę (ontologię). W odróżnieniu od dotychczasowych metafizyk moja jest
programowo zgodna ze współczesną fizyką, co nie znaczy, że korzysta z tego
samego języka i interpretacji.
Mam dla Ciebie wiadomość: Poza fizyką też jest życie intelektualne!
> - teraz będzie o fizyce:
>
> Pod słowem "czas" rozumie się w fizyce trzy różne rzeczy; z kontekstu
> zazwyczaj wynika, którą z nich mamy na myśli, ale swobodne żonglowanie
> tymi trzema znaczeniami, a dodatkowo jeszcze mieszanie do tego potocznego
> znaczenia słowa "czas", może (może, nie musi!) prowadzić do błędnych wniosków.
> Trzy różne znaczenia słowa "czas" w fizyce to
>
> 1. Formalny parametr równań ruchu. Nieciekawy, mikroskopowo odwracalny
> (niekiedy mikroskopowa odwracalność wymaga też dokonania innych operacji
> symetrii - zamiany cząstek na antycząstki i zamiany parzystości).
>
> 2. Coś, co jest miarą postępu nieodwracalnego - jak się obecnie wydaje -
> procesu globalnej ekspansji Wszechświata. Wyznacza kosmologiczną strzałkę
> czasu. Symetria odbicia w *tym* czasie jest globalnie złamana.
>
> 3. Coś, co jest miarą postępu termodynamicznych procesów nieodwracalnych.
> Wyznacza entropiczną (termodynamiczną) strzałkę czasu. Symetria odbicia
> w *tym* czasie jesy globalnie złamana. W tym znaczeniu "strzałka czasu"
> i "strzałka entropii" oznaczają jedno i to samo.
>
> Roboczo możemy przyjąć, że znaczenia 2 i 3 są sobie równoważne, aczkolwiek
> nie wiadomo czy jest to przypadek, czy jest to jakieś nieznane nam jeszcze
> prawo przyrody. Jeśli nie wyznajemy teorii Stanu Stacjonarnego i jeśli
> odwołujemy się do naszego Wszechświata, nie zaś do hipotetycznego Multiverse,
> rozróżnienie pomiędzy przypadkiem a prawem przyrody odnosnie do zwrotu
> strzałek czasu jest bez znaczenia: Wszechświat jest w fazie ekspansji, procesy
> nieodwracalne przebiegają jak przebiegają i nic nie wskazuje na to, aby
> w intsresującym nas horyzoncie czasowym (czas istnienia życia na Ziemi)
> którakolwiek z tych dwu strzałek czasu miała się odwrócić. Co ciekawe,
> akty wolnej woli, rozumiane jako początki nowych łańcuchów
> przyczynowo-skutkowych, niezdeterminowane (lub słabiej: niecałkowicie
> zdeterminowane) przeszłymi zdarzeniami, mogą zachodzić w czasie
> przyspieszającym, zwalniającym lub nawet zatrzymującym się, to bowiem nie
> prowadzi do odwrócenia sekwencji zdarzeń w łańcuchu przyczynowo-skutkowym.
> Akty wolnej woli nie miałyby sensu gdyby czas mógł w istocie zwaracać,
> no ale, jak widzimy, nie zawraca.
>
> Problem jak - i czy w ogóle - da się formalnie przejść od czasu w sensie 1 do
> czasu w sensie 2, 3, a więc jak przejść od mikroskopowej odwracalności
> równań ruchu do makroskopowego złamania symetrii odbicia w czasie,
> nie jest rozwiązany.
Fajnie, wsiadłeś na swojego konika! Ale jaki to ma związek z tym co ja mówię?
Potrafisz chociaż zrelacjonować mój pogląd?
> Jeśli za miarę czasu w znaczeniach 2, 3 przyjąć pewne spontanicznie zachodzące
> procesy, to można, cum grano salis, twierdzić, że owszem, czas może zwalniać,
> przyspieszać lub stawać w miejscu, o ile prędkość owych charakterystycznych
> procesów-mierników (tempo ekspansji Wszechświata, termalizacja jakichś
> układów, tempo akumulowania się mutacji itp), mierzona w jednostkach
> niewrażliwych na te procesy, zmienia się. Czas nie może tylko zawracać - jak
> powiadam, wszelkie nasze obserwcje i wszelkie nasze doświadczenie, tak
> naukowe, jak i codzienne (to ostatnie dotyczy tylko czasu w sensie 3) uczą
> nas, że symetria odbicia w czasie jest złamana.
Wiesz co to jest eksperymet myślowy? Potrafisz odróżnić go od eksperymentu
fizycznego?
I tak na marginesie: to nie ja wymyśliłem tachiony, ani to, że pozyton to
elektron poruszający się "pod prąd" czasu - to Wy Fizycy, więc wypadałoby
pamiętać o własnych pomysłach...
Najistotniejsze; zgadzam się, że symetria odbicia w czasie jest złamana. Ja się
pytam: Dlaczego jest złamana? i daję odpowiedź: Ponieważ zachowanie tej
symetrii uniemożliwiałoby istnienie wolnej woli.
> Ja zaś osobiście nie widzę jak z owego złamania symetrii miałaby wynikać
> konieczność istnienia wolnej woli.
Nie konieczność istnienia, tylko możliwość istnienia. Złamanie symetrii to
warunek konieczny niewystarczający.
> Zwracam przy tym uwagę, iż autor, wbrew
> zapowiedziom, nie realizuje postulatu Andrzeja Fulińskiego: Fuliński powiadał,
> że opisy w języku fizyki i w języku, w którym pojawia się pojęcie wolnej woli,
> są "komplementarne" (nie lubię tego terminu, ale niech zostanie), że
> jednoczesne używanie obu tych języków może prowadzić do sprzeczności.
> Autor, o ile zrozumiałem, zapowiedział stworzenie metaopisu, w którym owa
> sprzeczność znikałaby, tymczasem zaś - znów: o ile rzoumiem - usiłuje wywieść
> istnienie wolnej woli z praw fizyki. Oczywiście wolno autorowi czynić takie
> próby, ale najwyraźniej nie jest to to, co Fuliński miał na myśli.
Nie popularyzuję poglądów prof. Fulińskiego tylko proponuję odpowiedź na
postawiony przez niego problem. Rozumiem, że znasz ten artukuł, wobec tego
zacytuj to "co Fuliński miał na myśli". Daj lepszy cytat niż ja.
> >Zasada Zachowania Wolnej Woli
>
> Każdemu wolno nadawać dowolne nazwy wymyślanym przez siebie konceptom,
> warto jednak zadbać o to, aby nazwy te nie były mylące, w przeciwnym bowiem
> razie ryzykujemy to, że nasze myśli zostaną źle zrozumiane. Skoro piszemy
> o fizyce, odwołujemy się do "wszystkich fizyków" etc, nazywanie czegoś "zasadą
> zachowania" niesie pewne konotacje. Ile we Wszechświecie było wolnej woli
> 10^{-20} sekundy po Wielkim Wybuchu? Czy z faktu, że ilość ludzi, a więc
> istot, o których autor (ja zresztą też) sądzi, że są obdarzone wolną wolą,
> przyrasta, miałoby wynikać, że kolejne pokolenia mają *mniej* wolnej woli,
> tak, aby jej całkowita ilość była zachowywana? Jak zresztą ilościowo zmierzyć
> wolną wolę? Cóż to zatem jest za "zasada zachowania"? Zasada zachowania
> w sensie pickwickowskim, jak przypuszczam...
Porównujesz ZZWW do zasad zachowania masy i energii na podstawie zbieżności
samej nazwy. Przyznaję, że wymyśliłem tę nazwę żeby trochę podrażnić fizyków,
ale wyraźnie piszę czym jest ZZWW i jak działa, więc nie można pomylić jej ze
wspomnianymi zasadami fizycznymi, no chyba że jakiś Fizyk reaguje odruchem
warunkowym na podobieństwo fonetyczne...
Wróćmy jednak do rzeczy. Czy zastanawianie się skąd w naszej rzeczywistości, na
poziomie makroobiektów, wzięła się II zasada teromodynamiki i stała strzałka
czasu, to jest bzdura, czy nie?
Na koniec pytanie podchwytliwe: Co to jest teraźniejszość, proszę P.T.Fizyków?
Pozdrawiam
Przewodas
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia Thu, 25 Oct 2007 22:27:57 +0200, Jacek Szaniawski napisał(a):
> a ja wierze, ze krasnoludki nie istnieja. czy jestem czlowiekiem
> wiary?
Jesli posługujesz się tutaj moim znaczeniem słowa "wiara" to jesteś
wierzący.
--
Jacek
From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 6
Podsumujmy:
Czy mam przeprosić Jarosława Chrostowskiego?
Czy to raczej on jest mi coś winien?
Pozdrawiam
Przewodas
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
From: ksmx <ksmx_nospam o2.pl>
Subject: Re: Pochlanianie promieniowania e-m
eugwlod poczta.onet.pl pisze:
> Z pewnością sam obszar po usuniętym elektronie nie pochłonie energii fotonu.
> Zauważ, że elektron który został usunięty też nie pochłonie energii fotonu. Co
> zatem pochłania energię fotonu? Odpowiedź sama się nasuwa; to przestrzeń, w
> której porusza się elektron, wypełniona jego polem em jest w stanie pochłonąć
> energię fotonu.
Ok, co dalej? Przestrzen pochlania foton. Co dalej? W jaki sposob
przestrzen przemieszcza elektron na inna powloke/orbital, co kolwiek?
> Pole em elektronu i fotonu bez strat przemieszcza się po torze
> kołowym dzięki zakrzywieniu tej przestrzeni przez pole jądra.
Raz foton, a raz pole EM. Jaka jest roznica?
> Ten tor widziany
> przez obserwatora zewnętrznego jako kołowy, dla krążących pól stanowi linię
> prostą w zakrzywionej przez pole jądra przestrzeni.
Trudno cokolwiek zobaczyc szczerze mowiac.
> Gdyby tor ten dla tych pól
> em nie stanowił linii prostej, to co zmusiłoby te pola em do krążenia po tym
> torze bez utraty energii?
A skad wiadomo, ze pole EM jest uwiezione gdziekolwiek w atomie?
> Pozdrawiam
> Eugeniusz Włodarczyk
>
Pozdrawiam,
ksmx
From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia Thu, 25 Oct 2007 21:51:32 +0200, Maciej Woźniak napisał(a):
> Oznaczmy sobie
> iloczyn logiczny praw fizyki jako p, "samolot nie spada" jako q.
> Masz (p=>q) ^q.
Nie znam się na symbolach logiki formalnej, powiedz to w języku potocznym.
--
Jacek
From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia 25 Oct 2007 22:09:27 +0200, jurek napisał(a):
> ...atom wodoru składa się z dodatniego jądra i krążącego wokół elektronu
Wkładasz bateryjkę do latarki. naciskasz guzik i ŚWIECI!
> ...prędkość światła wynosi 300 000 km/s i jest maksymalną
Patrzysz na antenę TV typu Yagi. Widzisz szczebelki które są tam
umieszczone zgodnie z założeniem o takiej własnie prędkości światła.
Właczasz TV i DZIAŁA!
> ...nie można zbudować silnika cieplnego o sprawności 100% (II zas.term.)
Zacierasz ręce i czujesz ciepło. Wnioski oczywiste :)
> ...OTW
> ...STW
Nie chce mi się szukać, poszukaj sobie sam :) Ale jak bedziesz nalegał, to
poszukam w codziennym doswiadczeniu uprawdopodobnienia i tych teorii.
Zauważ zresztą, że ja nie twierdzę że przeciwieństwem aktu wiary ma być
100% wiedza. Jedynie twierdzę że ma to być wiedza o współczynniku
prawdopodobieństwa na tyle wysokim na ile nam to jest w danej chwili
potrzebne.
--
Jacek