Serwery wirtualne dla wszystkich
From: J.F. <jfox_xnospamx poczta.onet.pl>
Subject: Re: Jak to jest z rokiem zwrotnikowym?
On Thu, 25 Oct 2007 08:18:16 GMT, Fizyk wrote:
>"J.F.":
>>>> A jak to w ogole bylo z tymi astrologami ..
>>>> "Slonce wchodzi w znak Wagi" .. skad oni to wiedzieli,
>>>> przeciez gwiazd za dnia nie widac ?
>>>
>Wbijasz spory słup w ziemię na płaskim terenie (ewentualnie budujesz
>piramidę albo Stonehenge) i przez rok mierzysz długość najkrótszego cienia
>koło południa. Punkty rysujesz, łączysz linią i masz już ekliptykę. Po kilku
>latach znasz dość dokładnie długość roku zwrotnikowego i możesz ułożyć
>efemerydy na przyszłość.

>Podobnie robisz z Księżycem, planetami i gwiazdami. Księżyc widać w dzień i
>w nocy, więc możesz go użyć do zgrania położenia Słońca z gwiazdami.
>Najłatwiej jest to zrobić podczas zaćmień.

ale mnie interesuje "wchodzi w znak". Jak to ustalic bez zegarka ?

J.


From: "Jerzy Turynski" <jaetear polaboax.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

jch <a b.com>
napisał w news:ffpih2$mgj$1 news.onet.pl...
[...]
> Zeby bylo jasne: Lewandowski, twoj tekst jest pseudonaukowym belkotem
> tej klasy, ze do fazy redagowania w ogole nie dotarl. Przez redaktora
> prowadzacego - mnie , bo to ja odpowiadam w WiZ za teksty dotyczace
> fizyki lub do niej nawiazujace - nie zostal w nim przeredagowany ANI
> JEDEN WYRAZ. Przeczytalem tekst, zglosilem szereg zastrzezen,
> przewidujac - z uwagi na twa pieniacza przeszlosc - burde, spisalem je w
> obszernej formie i zamknalem temat.
>
> Reszte spraw niedlugo wyjasnimy sobie bezposrednio, Lewandowski. Wolnosc
> w internecie to nie to samo, co anarchia.
>
> jch

No i proszę!

Cały merytoryzm sytuacji jest opisany tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

A że to wszystko do waszmości nijak nie jest w stanie dotrzeć, to... też
tam jest opisane - cytuję:
<< Psychozę od nerwicy (neurozy) odróżnia brak świadomości własnych
dolegliwości psychotyka. >>

Nota bene: przyczynami występowania nasilonych objawów psychozy nie są
- jak ci się wydaje, panie Chrostowski - 'patologiczne' bodźce, choćby
generowane przez innego psychotyka, a brak własnej stabilności psychicz-
nej, tj. kompletna niedojrzałość emocjonalna.

Gdyby tak było, jak to sobie "racjonalizują" wszyscy psychotycy (tzn.
że "winne" ich niestabilności psychicznej są źródła "patologicznych
bodźców") to np. wystarczającym warunkiem wyzdrowienia np. arachnofo-
bika byłoby nie występowanie pająków w jego środowisku. Tymczasem
arachnofobia/psychoza nie ma ABSOLUTNIE NIC WSPÓLNEGO z tym, czy
w środowisku występują pająki (czyt. napastujące pseudonaukowym bełko-
tem merytorycznych redaktorów przemole) czy też nie.

<< Psychoza (gr. psyche - umysł i osis - szaleństwo) - zaburzenie psy-
chiczne definiowane w psychiatrii jako stan umysłu, w którym doznaje się
silnych zakłóceń w percepcji rzeczywistości. Osoby które doznają stanu
psychozy mogą doświadczać halucynacji, paranoidalnych urojeń i obsesji,
nagłych zmian osobowości, a ich sposób myślenia ulega zwykle całkowitej
dezorganizacji. [Bardzo często - fałsz - p. wyżej, tj. ciąg dalszy]
osoba znajdująca się w stanie psychozy nie ma jej świadomości i wydaje
się jej, że funkcjonuje normalnie. >>

Powtórzę: Sposób 'myślenia' (generowania reakcji, bo z myśleniem to nie
ma toto absolutnie niczego wspólnego) Waszmości uległ całkowitej dezor-
ganizacji.
Bo tylko tym można tłumaczyć niezdolność do zauważenia faktów, iż ani
tu (i w redakcji WiŻ) nie jest dworzec centralny, ani waszmość nie jest
Prezydentem RP, ani Przemol nie jest Hubertem H. A nawet gdyby obraza
majestatu waszmości osiągnęła faktycznie tamten poziom, to i tak łatwo
sprawdzić lub przypomnieć sobie, jakim wyrokiem skończyła się tamta
zadyma. Prezydent zdaje się na owym incydencie oklasków i głosów uzna-
nia/wyborczych nie zyskał, a co najwyżej uśmieszki politowania i puka-
nie się publiki palcami w czoła. Interesujące, że waszmość spodziewasz
się po wciąganiu sądów we własną paranoję czegoś diametralnie innego.
Bo z pewnością nie skierowania do psychiatry.

Zamiast bredzić o jakoby fizyce i równie urojonych jedynie słusznych
regułach pracy redakcyjnej proponuję zapoznać się z faktyczną meryto-
ryką właściwie opisującą sytuację. Np. czytając ze zrozumieniem choćby
to: http://tinyurl.com/2ggftr
O "trójkącie dramatycznym" tj. _graniu_ roli prześladowcy, ofiary lub
wybawcy waszmość kiedyś słyszał? Nawet jeśli, to widać czarno na bia-
łym że niczego z tego nie zrozumiał.

JeT.

P.S. O ile nie mylę, to chyba Jerzy Sikorski (dawno temu czytałem ten
tekst, więc nie pamiętam szczegółów) kiedyś tu pisał o "nawiedzonych"
atakujących 'genializmami' wszystkie uniwersytety. I o tym, jak sobie
z tym problemem POPRAWNIE radził na własnym podwórku. Może ktoś z gru-
powiczów pamięta ten tekst albo uda mu się odszukać źródło ?

P.S.S. Wszystkim adwersarzom psychotyka proponuję również dokładne
przestudiowanie tematu, bo bez tego - jak widać - są bez mydła komplet-
nie nieświadomie wciągani w jego grę.


From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
Jest coś o fizyce:

"Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl> in
<2382.00000047.471db7ac newsgate.onet.pl> wrote:

>całkowity mechaniczny determinizm, który
>miałby uczynić nas bezwolne marionetki w łańcuchach przyczyn i skutków
>[...] do niczego nas nie zobowiązuje, bo zawsze możemy wybrać
>przekorę.

Nie rozumiem. W świecie "całkowitego machnicznego determinizmu" nie ma
miejsca na żadną przekorę: Coś, co nam się wydaje być aktem przekory,
oczywiście zostało całkowicie zdeterminowane w momencie powstania
Wszechświata, podobnie jak to, że komuś się to teraz aktem przekory wydaje.

>Ciekawiej będzie rozważyć jak do wolnej woli mają się stały kierunek upływu
>czasu i druga zasada termodynamiki. Czy wolne wybory miałby sens gdyby czas
>fluktuował - zwalniał, przyśpieszał, stawał w miejscu lub zawracał?
[...]
>Każdy fizyk może przystać na hipotezę, że strzałki czasu i entropii mogą być
>szczególnymi przejawami jakiejś ogólniejszej zasady.

Z kwantyfikatorami ("każdy fizyk") trzeba uważać. Ze zdań postaci
"A może być B" niewiele można wywnioskować, w szczególności nie wynika
z niego, że A jest B. To są meta-uwagi, podobnie jak akapit o aktach przekory
- teraz będzie o fizyce:

Pod słowem "czas" rozumie się w fizyce trzy różne rzeczy; z kontekstu
zazwyczaj wynika, którą z nich mamy na myśli, ale swobodne żonglowanie
tymi trzema znaczeniami, a dodatkowo jeszcze mieszanie do tego potocznego
znaczenia słowa "czas", może (może, nie musi!) prowadzić do błędnych wniosków.
Trzy różne znaczenia słowa "czas" w fizyce to

1. Formalny parametr równań ruchu. Nieciekawy, mikroskopowo odwracalny
(niekiedy mikroskopowa odwracalność wymaga też dokonania innych operacji
symetrii - zamiany cząstek na antycząstki i zamiany parzystości).

2. Coś, co jest miarą postępu nieodwracalnego - jak się obecnie wydaje -
procesu globalnej ekspansji Wszechświata. Wyznacza kosmologiczną strzałkę
czasu. Symetria odbicia w *tym* czasie jest globalnie złamana.

3. Coś, co jest miarą postępu termodynamicznych procesów nieodwracalnych.
Wyznacza entropiczną (termodynamiczną) strzałkę czasu. Symetria odbicia
w *tym* czasie jesy globalnie złamana. W tym znaczeniu "strzałka czasu"
i "strzałka entropii" oznaczają jedno i to samo.

Roboczo możemy przyjąć, że znaczenia 2 i 3 są sobie równoważne, aczkolwiek
nie wiadomo czy jest to przypadek, czy jest to jakieś nieznane nam jeszcze
prawo przyrody. Jeśli nie wyznajemy teorii Stanu Stacjonarnego i jeśli
odwołujemy się do naszego Wszechświata, nie zaś do hipotetycznego Multiverse,
rozróżnienie pomiędzy przypadkiem a prawem przyrody odnosnie do zwrotu
strzałek czasu jest bez znaczenia: Wszechświat jest w fazie ekspansji, procesy
nieodwracalne przebiegają jak przebiegają i nic nie wskazuje na to, aby
w intsresującym nas horyzoncie czasowym (czas istnienia życia na Ziemi)
którakolwiek z tych dwu strzałek czasu miała się odwrócić. Co ciekawe,
akty wolnej woli, rozumiane jako początki nowych łańcuchów
przyczynowo-skutkowych, niezdeterminowane (lub słabiej: niecałkowicie
zdeterminowane) przeszłymi zdarzeniami, mogą zachodzić w czasie
przyspieszającym, zwalniającym lub nawet zatrzymującym się, to bowiem nie
prowadzi do odwrócenia sekwencji zdarzeń w łańcuchu przyczynowo-skutkowym.
Akty wolnej woli nie miałyby sensu gdyby czas mógł w istocie zwaracać,
no ale, jak widzimy, nie zawraca.

Problem jak - i czy w ogóle - da się formalnie przejść od czasu w sensie 1 do
czasu w sensie 2, 3, a więc jak przejść od mikroskopowej odwracalności
równań ruchu do makroskopowego złamania symetrii odbicia w czasie,
nie jest rozwiązany.

Jeśli za miarę czasu w znaczeniach 2, 3 przyjąć pewne spontanicznie zachodzące
procesy, to można, cum grano salis, twierdzić, że owszem, czas może zwalniać,
przyspieszać lub stawać w miejscu, o ile prędkość owych charakterystycznych
procesów-mierników (tempo ekspansji Wszechświata, termalizacja jakichś
układów, tempo akumulowania się mutacji itp), mierzona w jednostkach
niewrażliwych na te procesy, zmienia się. Czas nie może tylko zawracać - jak
powiadam, wszelkie nasze obserwcje i wszelkie nasze doświadczenie, tak
naukowe, jak i codzienne (to ostatnie dotyczy tylko czasu w sensie 3) uczą
nas, że symetria odbicia w czasie jest złamana.

Ja zaś osobiście nie widzę jak z owego złamania symetrii miałaby wynikać
konieczność istnienia wolnej woli. Zwracam przy tym uwagę, iż autor, wbrew
zapowiedziom, nie realizuje postulatu Andrzeja Fulińskiego: Fuliński powiadał,
że opisy w języku fizyki i w języku, w którym pojawia się pojęcie wolnej woli,
są "komplementarne" (nie lubię tego terminu, ale niech zostanie), że
jednoczesne używanie obu tych języków może prowadzić do sprzeczności.
Autor, o ile zrozumiałem, zapowiedział stworzenie metaopisu, w którym owa
sprzeczność znikałaby, tymczasem zaś - znów: o ile rzoumiem - usiłuje wywieść
istnienie wolnej woli z praw fizyki. Oczywiście wolno autorowi czynić takie
próby, ale najwyraźniej nie jest to to, co Fuliński miał na myśli.

>Zasada
>Zachowania Wolnej Woli

Każdemu wolno nadawać dowolne nazwy wymyślanym przez siebie konceptom,
warto jednak zadbać o to, aby nazwy te nie były mylące, w przeciwnym bowiem
razie ryzykujemy to, że nasze myśli zostaną źle zrozumiane. Skoro piszemy
o fizyce, odwołujemy się do "wszystkich fizyków" etc, nazywanie czegoś "zasadą
zachowania" niesie pewne konotacje. Ile we Wszechświecie było wolnej woli
10^{-20} sekundy po Wielkim Wybuchu? Czy z faktu, że ilość ludzi, a więc
istot, o których autor (ja zresztą też) sądzi, że są obdarzone wolną wolą,
przyrasta, miałoby wynikać, że kolejne pokolenia mają *mniej* wolnej woli,
tak, aby jej całkowita ilość była zachowywana? Jak zresztą ilościowo zmierzyć
wolną wolę? Cóż to zatem jest za "zasada zachowania"? Zasada zachowania
w sensie pickwickowskim, jak przypuszczam...

Recenzent pisze:

>Gdzieś w tle przewija nam się
>przy tym dogmat „szeregowości” czasu, a więc jego sekwencyjnego upływu, który w
>świetle niektórych teorii kosmologicznych wcale nie musi być prawdziwy.

I dalej:

>Co do zawracania - nie jestem w stanie
>podać przykładów (gdyż być może ich nie ma - choć niektóre rozważania
>teoretyczne dotyczące czasu pozwalają snuć ciekawe przypuszczenia)

Sekwencyjność upływu czasu to nie jest dogmat, ale wniosek z wszelkiego
dostępnego nam doświadczenia (jeśli pominąć fikcję artystyczną i, być może,
niektóre anomalne stany psychiczne). Nie wiem co recenzent ma na myśli
pisząc o "niektórych teoriach kosmologicznych" i "niektórych rozważaniach
teoretycznych". Domyślam się, że w pierwszym wypadku chodzi o oscylacyjne
modele Wszechświata. Obecne obserwacje sugerują, że Wszechświat będzie
rozszerzał się nieograniczenie. Podobnie domyślam się, że w przypadku drugim
recenzentowi chodzi o rozwiązania równań OTW przewidujące istnienie
zamkniętych pętli czasowych. Ten problem jest bardzo trudny, rodzi wiele
kontrowersji, ale nawet jeśli przyjąć, że rozwiązania takie formalnie
istnieją, wcale nie jest jasne, że są one realizowane w naszym Wszechświecie,
a przynajmniej że miały wpływ na jakiekolwiek dostępne nam obecnie
obserwacyjnie własności Wszechświata i jego części składowych. Recenzent sam
przyznaje, że przykładów z zawracającym czsem nie zna "gdyż być może ich nie
ma".Innymi słowy, możemy przyjąć, że czas ma naturę sekwencyjną, ten (*ten*)
zaś zarzut recenzenta uważam za chybiony.
--
Paweł
otumaniony wykształciuch


From: "Fizyk" <L.J.FrasinskiNOSPAM reading.ac.uk>
Subject: Re: Jak to jest z rokiem zwrotnikowym?
"J.F.":
>
> ale mnie interesuje "wchodzi w znak". Jak to ustalic bez zegarka ?

Tak jak napisałem. Np. Słońce wchodzi w znak Barana (który w naszych czasach
jest w gwiazdozbiorze Ryb) w chwili równonocy wiosennej. 30 stopni dalej na
wschód zaczyna się znak Byka, itd. Chwile te wyznaczysz opisaną metodą z
dokładnością lepszą niż pół dnia.

Chyba brakuje Ci jakiegoś elementarnego pojęcia z astronomii, ale nie wiem
jakiego. Patrzysz na niebo w nocy?

--
Fizyk


From: "Wojciech Szczepankiewicz" <wojciech.szczepankiewicz polsl.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "jch" <a b.com> napisał w wiadomości
news:ffpn33$4qm$1 news.onet.pl...
> Fizyk wrote:
>
>> Celem grup usenetowych by^(3)a wymiana informacji. Niestety, wie^kszo?? z
>> nich pogr??y^(3)a sie^ w chaosie wskutek nieprzestrzegania regu^(3) gry.
>> Grupie pl.sci.fizyka te? to grozi. Wiem, ?e jeste? tu tylko chwilowo, ale
>> w ramach krzewienia nauki przy^(3)?czam sie^ do pro?by Paw^(3)a aby?
>> ustawi^(3) swój czytnik na czcionke^ Central European ISO.
>
> Znam rozwiazanie znacznie prostsze i znacznie bardziej mi odpowiadajace.
>
> jch

B$5123/a 34d$511/z 41 $5134/z510 cz$5134/l512owiekiem i zmie$5145/n520
kodowanie.
Wojtek


From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia 25 Oct 2007 09:42:48 +0200, kamalay napisał(a):

> "Początkowo stanowiły jedynie wybieg matematyczny,
> pozwalający na łatwiejsze zrozumienie niektórych praw
> fizycznych, obecnie wierzy się w ich obiektywne istnienie.
> Istnienie cząstek wirtualnych wynika z zasady
> nieoznaczoności."

Elementarne, drogi Watsonie :) Słowo "wierzyć" ma wiele zakresów
znaczeniowych, choć dosyć blisko siebie położonych. Tym niemniej niektóre z
nich mi się nie podobają, choć są często spotykane, np. w znaczeniu
wierzyć=przypisywać wysokie prawdopodobieństwo:
1. ateisci wierzą w brak boga
2. naukowcy wierzą w swoje teorie
Uważam ze zastosowanie w tych kontekstach jest dopuszczalne w potocznym
jezyku, lecz na potrzeby tej grupy i we wszystkich wypowiedziach mających
miec poważny charakter nie powinno się ich stosować. Nie powinno się ich
stosować nawet w publikacjach popularno-naukowych. Tu - proponuję zawęzić
znaczenie słowa "wierzyć" do "przyjmować/stosować bez dowodu a nawet bez
potrzeby dowodu".
Oczywiście, w powyższych przykładach powinno się powiedzieć np.:
1. ateisci uważają istnienie boga za niedowiedzione (lub wątpliwe)
2.naukowcy uważają swoje teorie za wysoce prawdopodobne (lub za
niezaprzeczone jak dotychczas, lub za dobrze opisujące swój wycinek
wszechświata).
--
Jacek


From: jch <a b.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Jerzy Turynski wrote:

> Ca^(3)y merytoryzm sytuacji jest opisany tutaj:
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza

Nie ma tu mowy o zadnym "merytoryzmie", panie Turynski, bo ja z panem
Lewandowskim nie dyskutuje tu na temat jego dzielka. Ani z panem.
Uczestnicze - w sposob ograniczony - w typowej internetowej burdzie. To
wszystko. Ideologii ani chwalenia sie umiejetnoscia obslugi wikipedii
nie musi pan do tego dorabiac.

jch


From: "Fizyk" <L.J.FrasinskiNOSPAM reading.ac.uk>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
"PFG":
>
> "Przewodas":
>
>>Każdy fizyk może przystać na hipotezę, że strzałki czasu i entropii mogą
>>być
>>szczególnymi przejawami jakiejś ogólniejszej zasady.
>
> Pod słowem "czas" rozumie się w fizyce trzy różne rzeczy; z kontekstu
> zazwyczaj wynika, którą z nich mamy na myśli, ale swobodne żonglowanie
> tymi trzema znaczeniami, a dodatkowo jeszcze mieszanie do tego potocznego
> znaczenia słowa "czas", może (może, nie musi!) prowadzić do błędnych
> wniosków.
> Trzy różne znaczenia słowa "czas" w fizyce to
>
> 1. Formalny parametr równań ruchu. Nieciekawy, mikroskopowo odwracalny
> (niekiedy mikroskopowa odwracalność wymaga też dokonania innych operacji
> symetrii - zamiany cząstek na antycząstki i zamiany parzystości).
>
> 2. Coś, co jest miarą postępu nieodwracalnego - jak się obecnie wydaje -
> procesu globalnej ekspansji Wszechświata. Wyznacza kosmologiczną strzałkę
> czasu. Symetria odbicia w *tym* czasie jest globalnie złamana.
>
> 3. Coś, co jest miarą postępu termodynamicznych procesów nieodwracalnych.
> Wyznacza entropiczną (termodynamiczną) strzałkę czasu. Symetria odbicia
> w *tym* czasie jesy globalnie złamana. W tym znaczeniu "strzałka czasu"
> i "strzałka entropii" oznaczają jedno i to samo.
>
> Roboczo możemy przyjąć, że znaczenia 2 i 3 są sobie równoważne, [...]
>
> Problem jak - i czy w ogóle - da się formalnie przejść od czasu w sensie 1
> do
> czasu w sensie 2, 3, a więc jak przejść od mikroskopowej odwracalności
> równań ruchu do makroskopowego złamania symetrii odbicia w czasie,
> nie jest rozwiązany.

Moim zdaniem ten problem jest rozwiązany i tylko filozofowie wciąż marudzą o
tajemniczości czasu w sensie 2 i 3. Odpowiedź jest ukryta w subiektywności
procedury "coarse graining" (nijak nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika,
może ktoś zna?) niezbędnej przy definiowaniu makrostanów jako zbioru
mikrostanów zespołu statystycznego. Czyli, bez żargonu, co to znaczy "to
samo"?

Weźmy prosty przykład. Dlaczego wiele razy widzieliśmy jak z jajko się
rozbija, ale nigdy na odwrót. Tylko dlatego, że jest o wiele, wiele więcej
sposobów ułożenia mikroskopowych składników w makroskopową jajecznicę niż w
makroskopowe jajko. Niestety, my nie widzimy tej wielości rodzajów
jajecznicy i uparliśmy się, że każda jajecznica to jest "to samo".

Skoro całe jajka są tak mało prowdopodobne, to nasuwa się tu zaraz pytanie
dlaczego jednak często się z nimi spotykamy. No ale to już jest inny
problem...

--
Fizyk


From: "Jerzy Turynski" <jaetear polaboax.com>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

jch <a b.com>
napisał w news:ffq04v$1fd$1 news.onet.pl...

> Uczestnicze - w sposob ograniczony - w typowej internetowej burdzie.

W takim razie na tej autodiagnozie 'naukowo merytorycznych' motywacji
i stanu 'zdrowego rozsądku' u pana Chrostowskiego zakończę swoje ucze-
stnictwo w tym wątku.

> jch

JeT.


Kosmetyki naturalne
From: J.F. <jfox_xnospamx poczta.onet.pl>
Subject: Re: Jak to jest z rokiem zwrotnikowym?
On Thu, 25 Oct 2007 10:34:28 GMT, Fizyk wrote:
>"J.F.":
>> ale mnie interesuje "wchodzi w znak". Jak to ustalic bez zegarka ?
>
>Tak jak napisałem. Np. Słońce wchodzi w znak Barana (który w naszych czasach
>jest w gwiazdozbiorze Ryb) w chwili równonocy wiosennej. 30 stopni dalej na
>wschód zaczyna się znak Byka, itd. Chwile te wyznaczysz opisaną metodą z
>dokładnością lepszą niż pół dnia.
>
>Chyba brakuje Ci jakiegoś elementarnego pojęcia z astronomii, ale nie wiem
>jakiego. Patrzysz na niebo w nocy?

w miescie niemal gwiad nie widac.

Ale i tak nie rozumiem. Jakbys zapomnial ze Ziemia sie kreci.
Lapiemy kierunek na Slonce w wiosenne poludnie.
182 dni pozniej o polnocy w tym samym kierunku zobaczymy te same
gwiazdy.
Ale jak wyznaczyc polnoc bez zegarka ?
dwie godziny pozniej lub wczesniej i zobaczymy sasiedni znak.

lapac wschod, zachod i gorowanie gwiazdy ?

J.






From: "Paulinka" <studentka91 buziaczek.pl>
Subject: PROSZE ZROBCIE MI TO ZADANIE !!!!!!!! JA NIC NIE KAPUJE A MAM GOŁĄ 1 Z FIZY :(
Jeżeli miliard Chińczyków podskoczy to czy Ziemia też podskoczy jakąś część
w ich kierunku ??? Tutaj trzeba dać coś z przyśpieszeniem ;( prosze zrob mi
ktoś bo ja jestem taka tepa nic nie kapuje ;( :(:(



From: "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
> "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl> in
> <65b5.0000001d.472041e4 newsgate.onet.pl> wrote:
>
> >Czym się różni w STW zdarzenie które zaszło, od zdarzenia, które nie zaszło
> >(przyszłe, alternatywne)?
>
> Miałem ten sam problem, gdy byłem młody, piękny i strudiowałem filozofię :-)
> Potem zrozumiałem, że STW to czysta geometria. O tym, jakie zdarzenie zajdzie,
> decyduje dynamika, nie geometria, która tylko i wyłącznie opisuje własności
> przestrzeni, w której wszelkie zdarzenia fizyczne potencjalnie mogą zachodzić.
> Zresztą pod tym względem w STW nie ma nic szczególnego: W czasoprzestrzeni
> Galileusza jest dokładnie tak samo.  

Zatem nie można od siebie odróżnić tych zdarzeń.
Czy to wynika z tej odpowiedzi? Mógłbyś teraz krótko: TAK lub NIE?
Pozdrawiam
Przewodas


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
On Thu, 25 Oct 2007 12:36:51 GMT, "Fizyk"
<L.J.FrasinskiNOSPAM reading.ac.uk> wrote:

>"PFG":

>> Problem jak - i czy w ogóle - da się formalnie przejść od czasu w sensie 1
>> do
>> czasu w sensie 2, 3, a więc jak przejść od mikroskopowej odwracalności
>> równań ruchu do makroskopowego złamania symetrii odbicia w czasie,
>> nie jest rozwiązany.
>
>Moim zdaniem ten problem jest rozwiązany i tylko filozofowie wciąż marudzą o
>tajemniczości czasu w sensie 2 i 3. Odpowiedź jest ukryta w subiektywności
>procedury "coarse graining" (nijak nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika,
>może ktoś zna?) niezbędnej przy definiowaniu makrostanów jako zbioru
>mikrostanów zespołu statystycznego.

Po pierwsze, ja nie marudzę :-) Po drugie, czas w sensie 2, 3 wcale
nie jest dla mnie tajemniczy. Naprawdę. A po trzecie, odpowiedź, którą
dałeś, pochodzi od samego Boltzmanna i jest to bardzo dobra odpowiedź
- jedyny problem z tą odpowiedzią polega na tym, że wymaga ona
obserwatora czy też innego demiurga opisującego świat. Natura nie
uśrednia, natura nie dokonuje coarse graining (też nie znam polskiego
odpowiednika), natura nie rozróżnia energetycznie równoważnych
mikrostanów. Człowiek - tak, natura - nie. Mnie taka konstatacja
w niczym nie przeszkadza, jako że ja jestem kantystą, w dodatku
wierzę w istnienie wolnej woli, w dodatku wierzę w Boga, więc Jacek
Maciejewski, jak mniemam, nie będzie ze mną dyskutował. Tak więc mnie
wyjaśźnienie a'la Boltzmann przeszkadza, ale przypuszczałem, że
pożądane byłoby znalezienie odpowiedzi niezależnej od faktu istnienia
obserwatora.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki


From: Olisadebe <OliPidoKwadratuH aol.com>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re=3A_PROSZE_ZROBCIE_MI_TO_ZADANIE_!!?=
Paulinka napisała:
> Jeżeli miliard Chińczyków podskoczy to czy Ziemia też podskoczy jakąś część
> w ich kierunku ???

to Ziemia odskoczy gdyby była ciałem doskonale sztywnym, a ponieważ nie
jest to tylko powstaną fale sejsmiczne

> bo ja jestem taka tepa nic nie kapuje ;( :(:(

nawet największe fale sejsmiczne nie wstrząsną tobą tak żebyś przestała
być tępa ;)

--
Oli


From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?PROSZE_ZROBCIE_MI_T?=
On Thu, 25 Oct 2007 16:39:13 +0200, "Paulinka"
<studentka91 buziaczek.pl> wrote:

>Jeżeli miliard Chińczyków podskoczy to czy Ziemia też podskoczy jakąś część
>w ich kierunku ??? Tutaj trzeba dać coś z przyśpieszeniem ;( prosze zrob mi
>ktoś bo ja jestem taka tepa nic nie kapuje ;( :(:(

Nie, nie jesteś tępa, tylko leniwa. I być może miałaś dotąd kiepskich
nauczycieli fizyki - współczuję. Da się jednak temu zaradzić: weź
podręcznik itd.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki


From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
On 25 Oct 2007 17:00:28 +0200, "Przewodas"
<bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl> wrote:

>> "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl> in
>> <65b5.0000001d.472041e4 newsgate.onet.pl> wrote:
>>
>> >Czym się różni w STW zdarzenie które zaszło, od zdarzenia, które nie zaszło
>> >(przyszłe, alternatywne)?
>>
>> Miałem ten sam problem, gdy byłem młody, piękny i strudiowałem filozofię :-)
>> Potem zrozumiałem, że STW to czysta geometria. O tym, jakie zdarzenie zajdzie,
>> decyduje dynamika, nie geometria, która tylko i wyłącznie opisuje własności
>> przestrzeni, w której wszelkie zdarzenia fizyczne potencjalnie mogą zachodzić.
>> Zresztą pod tym względem w STW nie ma nic szczególnego: W czasoprzestrzeni
>> Galileusza jest dokładnie tak samo.  
>
>Zatem nie można od siebie odróżnić tych zdarzeń.
>Czy to wynika z tej odpowiedzi? Mógłbyś teraz krótko: TAK lub NIE?

Nie rozumiem pytania, widać tępy jestem. Inna możliwość: ty mieszasz
potoczne znaczenie słowa "zdarzenie" z nazwą (niezbyt szczęśliwie
dobraną, IMHO) punktów w czasoprzestrzeni.
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki


From: "Fizyk" <L.J.FrasinskiNOSPAM reading.ac.uk>
Subject: Re: Jak to jest z rokiem zwrotnikowym?
"J.F.":
>
> Ale i tak nie rozumiem. Jakbys zapomnial ze Ziemia sie kreci.
> Lapiemy kierunek na Slonce w wiosenne poludnie.
> 182 dni pozniej o polnocy w tym samym kierunku zobaczymy te same
> gwiazdy.
> Ale jak wyznaczyc polnoc bez zegarka ?
> dwie godziny pozniej lub wczesniej i zobaczymy sasiedni znak.

Ach, o to Ci chodzi. To jest proste:
1. Mierzysz odległości kątowe między gwiazdami wdłuż gwiazdozbiorów zodiaku.
Trzeba będzie domierzyć za miesiąc albo dwa miejsce gdzie Słońce
przeszkadza. Mając taką mapę...
2. Mierzysz odległość kątową Księżyca od Słońca.
3. Czekasz aż Słońce zajdzie.
4. Znajdujesz pozycję Księżyca względem gwiazd.
5. Ewentualnie uwzględniasz poprawki na ruch Księżyca i Słońca.

--
Fizyk


From: PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5
On Thu, 25 Oct 2007 17:21:51 +0200, PFG
<gora notthispart.if.uj.edu.pl> wrote:

>Tak więc mnie
>wyjaśnienie a'la Boltzmann przeszkadza

Grr... Oczywiście miało być "mnie wyjaśnienie a'la Boltzmann NIE
przeszkadza".
--
Paweł
twierdza konserwy polskiej fizyki


Kosmetyki - sklep internetowy
Subject: Re: =?iso-8859-2?B?UFJPU1pFIFpST0JDSUUgTUkgVE8gWkFEQU5JRSAhISEhISEhISBKQSBO?=
From: "Antek Laczkowski" <antekL1 poczta.wyrzuc.onet.pl>
> On Thu, 25 Oct 2007 16:39:13 +0200, "Paulinka"
> <studentka91 buziaczek.pl> wrote:
>
>> Jeżeli miliard Chińczyków podskoczy to czy Ziemia też podskoczy jakąś
>> część
>> w ich kierunku ??? Tutaj trzeba dać coś z przyśpieszeniem ;( prosze
>> zrob mi
>> ktoś bo ja jestem taka tepa nic nie kapuje ;( :(:(
>
> Nie, nie jesteś tępa, tylko leniwa. I być może miałaś dotąd kiepskich
> nauczycieli fizyki - współczuję. Da się jednak temu zaradzić: weź
> podręcznik itd.

Pewnie, że podskoczy! Trzęsienia ziemi w Indonezjii to pryszcz?
Wtedy tylko milion (Chińczyków) podskakuje. Oni się znają na takim
prawie, jak zachowanie pędu (nie "popędu", Paulinko).
Stara, Chińska tradycja.

Antek


From: "bartekLTG" <barSPAMtekltg op.ciach.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "jch" <a b.com> napisał w wiadomości
news:ffpjkf$pdj$1 news.onet.pl...
> PFG wrote:
>
>> Tak w^(3)a?nie my?la^(3)em. Moim zdaniem jest to demonstracyjne
>> okazywanie braku
>> szacunku Usenetowym rozmówcom.
>
> Bardziej panujacym tu regulom gry. A raczej ich calkowitemu brakowi.

PLONK (za czałokształt zachowań z pl.sci.kosmos i psf)

I swiat od razu stał się lepszy:)

pozdrawiam pozostałych
bartekltg


From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "jurek" <jbroniszewski op.pl> napisał w wiadomości
news:260a.000000e5.471fa1df newsgate.onet.pl...
> Jacek Maciejewski stwierdził:
>
>
>>. Ja np.
>> nauczony doświadczeniem nie podejmuję żadnych dyskusji z ludźmi wiary.
>> --
>> Jacek
>
> No, no,nie poddawaj się tak łatwo!
> Zwiększ siłę argumentów to może wreszcie wygrasz jakąś dyskusję z ludźmi
> wiary.-:)
>
> Coś mi się jednak wydaje,że Ci się pomieszało doświadczenie z
> uprzedzeniem.


I mylisz się.
Jeśli dyskutanci bazują na podobnych podstawowych założeniach,
mogą uzgodnić poglądy, ale jeśli nie, co jest znacznie częstsze,
wyjdą z dyskusji przekonani, że ich oponent to idiota, który
nie rozumie spraw podstawowych.
Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.



From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "Jacek Maciejewski" <jacmac.wytnij o2.pl> napisał w wiadomości
news:8gq0pvzywupd.1w8fmnpp1kgnf.dlg 40tude.net...
> Dnia 24 Oct 2007 21:49:52 +0200, jurek napisał(a):
>
>> Coś mi się jednak wydaje,że Ci się pomieszało doświadczenie z
>> uprzedzeniem.
>
> Nie wiem jaką posługujesz się definicją wiary. IMO wiara to przyjmowanie
> jakichś twierdzeń twierdzeń bez potrzeby weryfikacji. Zatem w obszarze
> wiary z wierzącym nie można dyskutować z definicji, on w tym obszarze
> wyłącza jakąkolwiek argumentację.

Otóż to. Dlatego nie przekonam Cię, że sam jesteś człowiekiem wiary.
Wszak wierzysz, że nie jesteś.



From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "jch" <a b.com> napisał w wiadomości
news:ffpa6k$18e$1 news.onet.pl...
> Maciej Wo1/4niak wrote:
>
>> To wida?, ?e nie mo?esz sie^ powstrzyma?, przed tym, i przed
>> innymi rzeczami. Trudno, zdarza sie^.
>
> Jestesmy, skarbie, na "ty"?

Jestesmy, skarbie. Taki jest usenetowy default.



From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "jch" <a b.com> napisał w wiadomości
news:ffpis7$njn$1 news.onet.pl...


> Nie widze potrzeby zmiany kodowania. Gdy w 1995 roku zaczynalem przygode z
> internetem, usenet byl tym, co przekonalo mnie do tej formy wymiany
> doswiadczen. Od ladnych kilku lat usenet jest tym, co mnie do niej
> zniecheca.

O tak, poziom tu nie jest zbyt wysoki, ale tacy, co nie widza potrzeby,
na szczescie zdarzaja sie dosc rzadko. Wszyscy zatem mamy nadzieje,
ze wkrotce zniechecisz sie ostatecznie i permanentnie.



From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 5

Użytkownik "PFG" <gora notthispart.if.uj.edu.pl> napisał w wiadomości
news:q0m0i3hvl61om047kedjafnkqg01f5ahfp 4ax.com...
> Jest coś o fizyce:
>
> "Przewodas" <bazyliszktlWYTNIJTO buziaczek.pl> in
> <2382.00000047.471db7ac newsgate.onet.pl> wrote:
>
>>całkowity mechaniczny determinizm, który
>>miałby uczynić nas bezwolne marionetki w łańcuchach przyczyn i skutków
>>[...] do niczego nas nie zobowiązuje, bo zawsze możemy wybrać
>>przekorę.
>
> Nie rozumiem. W świecie "całkowitego machnicznego determinizmu" nie ma
> miejsca na żadną przekorę: Coś, co nam się wydaje być aktem przekory,
> oczywiście zostało całkowicie zdeterminowane w momencie powstania
> Wszechświata, podobnie jak to, że komuś się to teraz aktem przekory
> wydaje.

Typowe dla fizyków rozumowanie: aktem przekory nie jest
to, co wszyscy włącznie z nimi samymi nazywają aktem przekory,
tylko wytwór przemyśleń, czym powinien być akt przekory, żeby
pasował do jakiejś ładnej teorii.
To samo zrobili z czasem.



From: "Maciej Woźniak" <mlwozniak_no_spam_ onet.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4

Użytkownik "PFG" <gora notthispart.if.uj.edu.pl> napisał w wiadomości

> Nie rozumiem pytania, widać tępy jestem. Inna możliwość: ty mieszasz
> potoczne znaczenie słowa "zdarzenie" z nazwą (niezbyt szczęśliwie
> dobraną, IMHO) punktów w czasoprzestrzeni.

Potocznym znaczeniem słowa "zdarzenie" jest: za zdarzenie można uznać
cokolwiek, co dało się nazwać, trwało relatywnie krótko w stosunku
do kontekstu i w relatywnie małej w stosunku do kontekstu przestrzeni.
Tak więc, zdarzenie jest dokładnie czasoprzestrzennym odpowiednikiem
pojęcia "punkt" którego potoczne znaczenie jest: relatywnie mała przestrzeń
i trwanie w czasie.
Tak więc, budulec Waszej czasoprzestrzeni od zawsze nosił nazwę
"zdarzenie", a nie "punkt". Choć jesteście niewątpliwie zbyt tępi,
żeby to zauważyć, starcza Wam jednak rozsądku, aby używać
"zdarzenia" w tym właśnie charakterze, do którego zostało stworzone
przez mechanizm mądrzejszy od Was.



From: "kamalay" <kamalayWYTNIJTO op.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
"Maciej Woźniak" <mlwozniak no spam onet.pl> wrote:

> Jeśli dyskutanci bazują na podobnych podstawowych założeniach,
> mogą uzgodnić poglądy, ale jeśli nie, co jest znacznie częstsze,
> wyjdą z dyskusji przekonani, że ich oponent to idiota, który
> nie rozumie spraw podstawowych.
> Ponieważ podstawowe założenia ateistów i wierzących nie są
> podobne, a podstaw logicznych nie mają ani jedne, ani drugie,
> dyskusja pomiędzy nimi jest bez sensu.
>
Wystarczy, że stosują tę samą metodę - wiarę.

k.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Kosmetyki - mleczka, szampony, środki przeciw cellulitowi
From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia Thu, 25 Oct 2007 19:31:50 +0200, Maciej Woźniak napisał(a):

> Otóż to. Dlatego nie przekonam Cię, że sam jesteś człowiekiem wiary.
> Wszak wierzysz, że nie jesteś.

Zawsze możesz spróbować, wszak ja nie doklaruję się jako człowiek wiary,
więc drzwi do dyskusji są otwarte. Spróbuj znaleźć jakieś argumenty na
poparcie swojej jak na razie gołosłownej tezy, inaczej pozostanie w
kategorii bonmotów.
--
Jacek


From: Jacek Maciejewski <jacmac.wytnij o2.pl>
Subject: Re: "Pseudonaukowe bzdury" Przewodasa 4
Dnia 25 Oct 2007 20:26:22 +0200, kamalay napisał(a):

> Wystarczy, że stosują tę samą metodę - wiarę.

Stosujesz starą złodziejską metodę - biegniesz przodem z fantem za pazuchą
krzycząc głośno "łapaj złodzieja" :)
Żeby cię wyrównać, zapytam cię o dwie rzeczy:
1. jakiej definicji słowa "wiara" używasz" ?
2. jakie to cechy wspólne ateistów przekonały cię że stosują metodę
mieszczącą się w opisanym przez ciebie znaczeniu słowa "wiara"?
--
Jacek


From: Jacek Szaniawski <im nothere.com>
Subject: Re: PROSZE ZROBCIE MI TO ZADANIE !!!!!!!! JA NIC NIE KAPUJE A MAM GOŁĄ 1 Z FIZY :(
PFG <gora notthispart.if.uj.edu.pl> wrote:

>On Thu, 25 Oct 2007 16:39:13 +0200, "Paulinka"
><studentka91 buziaczek.pl> wrote:
>
>>Jeżeli miliard Chińczyków podskoczy to czy Ziemia też podskoczy jakąś część
>>w ich kierunku ??? Tutaj trzeba dać coś z przyśpieszeniem ;( prosze zrob mi
>>ktoś bo ja jestem taka tepa nic nie kapuje ;( :(:(
>
>Nie, nie jesteś tępa, tylko leniwa.

a skad wiesz ze nie jest tepa?

> I być może miałaś dotąd kiepskich
>nauczycieli fizyki - współczuję. Da się jednak temu zaradzić: weź
>podręcznik itd.

a wlasciwie po co ma temu zaradzac? tak na chlodnmo - czy fizyka
rzeczywiscie jest taka uzyteczna dla przecietnego czlowieka? zeby
zlapac dystans rozwazmy geografie - sadzisz ze naprawde jest takie
istotne wiedziec jakie lancuchy gorskie wypietrzyly sie w orogenezie
kaledonskiej?


następna strona